Artykuły

W każdym podręczniku do jogi jaki miałam dotychczas okazję przestudiować autorzy oprócz paru słów wstępu wyliczają i opisują ośmiostopniową ścieżkę jogi według Patańdźalego. Wielcy nauczyciele tacy jak Iyengar czy Mohan zwracają szczególną uwagę na fakt, iż joga to nie tylko asany i ćwiczenia fizyczne, lecz dużo więcej.

W Jogasutrach Patańdźali wymienia osiem elementów, które stanowią ścieżkę samodoskonalenia na drodze do samoświadomości i poznania własnego „ja”. Astanga-joga w dosłownym tłumaczeniu oznacza „ujarzmienie o ośmiu odnogach”. Każda z odnóg dotyczy innego aspektu naszego bytu oraz przeszkód, które nam towarzyszą. Pierwsze dwie, stanowiące elementy poszukiwań zewnętrznych, to yamy – zasady dyscypliny społecznej i niyamy – zasady dyscypliny moralnej, które w dalszej części artykułu zostaną opisane szczegółowo. Kolejne to elementy pracy wewnętrznej. Do tej grupy zaliczamy asany, czyli postawę ciała, pranayamę – sztukę kontrolowania oddechu oraz pratyharę – powstrzymanie zmysłów. Ostatnie kroki na drodze uwolnienia się od cierpienia to elementy poszukiwania duszy czyli dharana – koncentracja, dhayana – medytacja oraz samadhi – połączenie się z obiektem medytacji. Ścieżka jogi stanowi jedną całość, prowadząc nas od aspektów najbardziej zewnętrznych do samego środka. Należy podkreślić, iż wszystkie elementy są ze sobą powiązane, co skutkuje tym, że praca nad jednym z członów nie pozostaje bez wpływu na pozostałe. Widać więc wyraźnie, że aby nazywać się prawdziwym adeptem jogi nie wystarczy piękny mostek i stanie na rękach. Potrzeba do tego znacznie więcej. Prawdą natomiast jest, że dobra praca z asanami oraz pranayamą pozwalają na utrzymanie ciała w dobrej kondycji bez zagłębiania się w aspekty filozoficzne.

YAMA

„Zasady dyscypliny społecznej to niekrzywdzenie, prawdomówność, niekradzenie, nienaganne postępowanie i unikanie zachłanności” [1]

Pierwszym krokiem na drodze jogi są właśnie yamy. Są to uniwersalne zasady moralne i etyczne, które prowadzą nas ku dobrym relacjom ze społeczeństwem. Droga ta wiedzie nas przy tym w taki sposób, abyśmy nie powiększali cierpienia w otaczającym nas świecie lub w nas samych. Trzeba podkreślić, że działanie zgodne z tymi zasadami nie jest tylko ścieżką altruistycznego bohatera, lecz można spojrzeć na to przez pryzmat własnego interesu. Postępowanie według pierwszego stopnia jogi daje nam tyle samo korzyści co światu zewnętrznemu poprzez ukierunkowywanie nas w stronę spokoju i uważności (wspomniana wcześniej relacja wszystkich stopni jogi).

„To never harm anybody through mind, speech or action is ahimsa” [2] – nigdy nie krzywdzić nikogo poprzez umysł, mowę lub czyny to ahimsa.

Pierwsza yama, czyli niekrzywdzenie, a właściwie w dokładnym tłumaczeniu – nie zabijanie (lub nie gwałcenie) to właśnie ahimsa. Sama idea ahimsy nie odnosi się wyłącznie do unikania przemocy, lecz również do miłości wobec innych istot. Każde stworzenie ma takie samo prawo do życia jak my. Jak nietrudno zgadnąć to właśnie z tej yamy wywodzi się między innymi idea diety wegetariańskiej. Jogin nie uważa się za istotę lepszą od innych, wie, że zależy od nich tak samo jak one od niego. Stara się być radością dla innych, niosąc im bezwarunkową pomoc. Bo nie o to chodzi, żeby pomagać tylko po to aby dostać zapłatę, podzięki, ale po to aby przynieść radość drugiej osobie i czerpać z jej szczęścia swoje szczęście. Są to małe i subtelne zachowania – jak na przykład mój znajomy w trakcie jazdy samochodem sygnalizował innemu kierowcy, że nie ma włączonych świateł, a gdy ten włączył i przejechał bez podziękowania krzyczał w samochodzie obrażony „no nie musisz dziękować!” – nie o to tutaj chodzi. Ponadto postępując zgodnie z ahimsą powinniśmy zwalczać zło, a nie człowieka je czyniącego. Najważniejsza jest postawa miłości i przebaczenie, zarówno w stosunku do naszych przyjaciół jak i wrogów. [3] Takie pokojowe nastawienie jogina umożliwia „odłożenie broni” i zdjęcie tarczy obronnej otaczającemu nas światu. Można powiedzieć, że to takie oko za oko, tylko że na odwrót – pokój za pokój, miłość za miłość. Słowa może wielkie, ale polecam kiedyś uśmiechnąć się do nieznajomego lub zaproponować pomoc komuś z ciężkimi torbami – ich radość zapewni kopa pozytywnej energii na resztę dnia (sprawdzone!:)).

„To always speak the truth with good intentions and through that be of use to all living beings is satya” [2] – zawszę mówić prawdę z dobrymi intencjami i dzięki temu służyć wszystkim żywym istotom to satya.

Drugą yamę stanowi prawdomówność. Jak dla mnie człowiek, który kieruję się i żyje zgodnie z prawdą jest człowiekiem wolnym. Kłamstwo, oszczerstwo, plotkowanie czy też ośmieszanie zatruwa i zajmuje nasz umysł. Bo skoro my kłamiemy to uważamy, że wszyscy wokół kłamią i obgadują. Nasze działanie jest jak miecz obosieczny. Wyzwolenie się od takich zachowań przynosi więc same korzyści. Podobnie jak w przypadku ahimsy – prawda w stosunku do otoczenia owocuje prawdą w stosunku do nas samych. Dodatkowo prawdomówność skutkuje tym, że stajemy się godni zaufania, co z kolei powoduje, iż nasze słowa nie są puste i można ich bezpiecznie słuchać. Tak jak w tej bajce o Jasiu, który pilnował owiec i z nudów krzyczał „Wilk! Wilk!”, a gdy ludzie z wioski przychodzili mu na pomoc okazywało się, że kłamał; gdy kolejnym razem Wilk przyszedł naprawdę, a ludzie z wioski już nie, historia dla Jasia nie skończyła się dobrze. Wniosek z tego taki, że jogin kierujący się zasadami satya ma w życiu dużo łatwiej, a w dodatku jak twierdzi B.K.S. Iyengar w „Światło jogi” – ten który będzie w stanie opanować swój język w znacznym stopniu opanował sam siebie. [3] Jednak należy tu nadmienić, iż prawda ta również podlega regułom ahimsy. Nie należy mówić prawdy w przypadku, gdy może skrzywdzić ona jej odbiorcę.

„To not usurp other people wealth through mind, speech or action is called asteya” [3]? nie rościć sobie praw do czyjegoś bogactwa za pomocą umysłu, mowy lub działań nazywa się asteya.

Kolejną zasadą moralną o której wspomina Patańdźali jest niekradzenie, niepożądanie. Porzucenie „chcenia” własności innych generuje korzyści nie tylko dla tych ludzi (no bo w końcu wszystkie jego rzeczy pozostaną na swoim miejscu :)) lecz również, a w sumie nawet w większym stopniu, dla nas samych. Nie dość, że pozbędziemy się natrętnych myśli, to jeszcze w momencie gdy inni będą identyfikowali się z posiadanymi dobrami my będziemy w stanie wyrosnąć ponad to i cieszyć się światem wokół nas takim, jaki jest. Asteya jest bowiem podstawą do santosy, czyli zadowolenia (o której mowa będzie trochę później).

„To not waste your viryam by any means is called brahmacharyam” [3] – nie marnowanie swojego nasienia nazywane jest brahmacharyam.

Przedostatnią yamą w książce „Jogasutry Patańdźalego” jest nienaganne zachowanie. Jak podaje Iyengar w „Światło Jogi” intensywna aktywność seksualna prowadzi do utraty cennej energii, zaś wstrzemięźliwość daje joginowi siły witalne, odważny umysł i potężny intelekt. Nie jest to jednak stwierdzenie negatywne – surowość, zakazy i życie samotnika na pustyni. Nie chodzi tutaj o całkowity celibat, a nawet przeciwnie! Wszystkie kodeksy prawne oraz tradycje indyjskie zalecają małżeństwo, ponieważ uważa się, że bez zaznania ludzkiej miłości nie jest możliwe zaznanie miłości boskiej. Jak dla mnie całość rozbija się jak zwykle o zachowanie równowagi w życiu. Powinniśmy unikać marnowania pokładów energii na jedną tylko czynność, ale skierować ją odpowiednio na poszczególne aspekty naszego życia ? psychiczne, fizyczne, rodzinne czy duchowe. Łatwo jest zatracić się w przyjemnościach zapominając o reszcie świata.

Aparigraha – niezachłanność.

Ostatnia z yam z jogi klasycznej stoi w zupełnej opozycji do całego dzisiejszego świata – mówi ona: nie gromadź dóbr, które nie są ci naprawdę potrzebne. No ale co jest złego w tym, że mam smartfona, tablet, smartwatcha, laptopa, konsolę i telewizor… W teorii nic, natomiast gdy w praktyce całe nasze „ja” opiera się tylko i wyłącznie na rzeczach posiadanych, gdy nasze szczęście uzależnione jest od tego całkowicie to wtedy powinna nam się zapalić ostrzegawcza czerwona lampka – bo nie tędy droga. Dziś jest to dość trudne ze względu na to, że cała armia ludzi próbuje (i nierzadko im się to udaje) wzbudzić w nas zachłanność. Szaleństwo zakupów przed świętami, po świętach wielkie wyprzedaże, potem walentynki, dzień kobiet… Każda okazja dobra, żeby reklamy i markety wzbudzały w nas pożądanie coraz to nowych rzeczy. Jakby się tak nad tym zastanowić, co by było gdyby udało nam się mieć kompletnie w nosie co mamy, a czego nie mamy, cieszyć się każdą najmniejszą rzeczą, która nas spotyka… Czy to nie brzmi jak bajkowa sielanka? Taka wolność, niezależność, życie w szczęściu, które sami sobie definiujemy, a nie nazywamy markami pięknych i nowoczesnych rzeczy. No i o tym właśnie mówi Aparigrahara – „Uwolnienie się od zachłanności pozwala dostrzec prawdziwy sens istnienia” [1]. Pozbycie się chęci posiadania oraz wiary, że to przedmioty są w stanie nas uszczęśliwić powoduje, że jesteśmy w stanie odnaleźć prawdziwe szczęście.

Na tym kończą się yamy podawane przez Patańdźalego. Jednak w literaturze, m.in. „Yoga Makaranda or Yoga Saram (the essence of Yoga)” (1934r.) lub w dużo starszym dziele „Hatha joga pradipika” (15 wiek naszej ery) podawane jest dziesięć praktyk yamy -Ahimsa, Satya, Asteya, Brahmacharya (zbieżne z tymi podawanymi przez Patańdźalego) oraz Kshama, Dhrthi, Daya, Arjavam, Mitahara oraz Sauca [4] – które zostaną opisane w dalszej części artykułu.

„To not change the state of mind irrespective of whether you get the expected benefits o your actions or not is kshama” [3] – Nie zmieniać stanu umysłu niezależnie czy otrzymasz korzyści swoich działań czy też nie to kshama

Kshama oznacza cierpliwość i tolerancję w stosunku do innych ludzi oraz niezmienność umysłu w obliczu różnych okoliczności. Stosując się do tej yamy, powinno się pozostawać cierpliwym, życzliwym i powściągliwym w każdej sytuacji, niezależnie od spodziewanego czy rzeczywistego wyniku swojego postępowania. Życie przynosi wiele różnych, niezależnych od nas niespodzianek. Praktyka cierpliwości uczy nas jak przyjmować te zdarzenia bez cierpienia. Oprócz tego kshama mówi, iż nie powinniśmy oczekiwać, że cały świat nagnie się i dostosuje do naszych oczekiwań. Każdy jest inny i tą inność należy akceptować i szanować. W rezultacie pozbywamy się negatywnych uczuć takich jak nienawiść i zazdrość, a w ich miejscu poczuć możemy radość i równowagę. Oprócz tego praktyka powściągania negatywnych emocji daje nam siłę do przezwyciężania przeciwności losu.

„Whatever hurdles arise to your happiness or welfare, to continue to undertake with mental steadfastness and courage whatever work that has to be done is dhrthi”[3] -Bez względu na zaburzenia Twojego szczęścia lub dobrostanu, kontynuuowanie z wytrwałością i odwagą swojej pracy zwane jest dhrthi.

Mowa tu o wytrwałości, niezłomności. Praktyka dhrthi polega głównie na ćwiczeniu siły woli. Wymaga to posiadania celu, planu do którego będziemy dążyć. Niezmiernie ważnym jest aby wyznaczony plan był niezmienny przez cały czas dążenia do niego. Unaocznić to można na przykładzie mężczyzny z bólem kręgosłupa. Wpierw udał się do fizjoterapeuty, który pokazał mu kilka ćwiczeń. Mężczyzna po kilku dniach stosowania się do zaleceń zmienił zdanie i stwierdził, że ćwiczenia nie działają, poszedł więc do lekarza, który przepisał mu tabelki. Mężczyzna zażywał owe tabletki parę dni aż również stwierdził, że nie działają, udał się więc do masażysty, który po trzech sesjach również mu nie pomógł… Ból pleców pozostał, ponieważ żadna z podjętych ścieżek nie została wypełniona do końca. Istotne jest również, aby obrany plan był przemyślany, możliwy do wykonania. Decyzje podejmowane pod wypływem emocji mogą prowadzić do porażki bez względu na siłę woli. Oczywiście nie można trzymać się rękami i nogami swojego planu jeśli po drodze pojawiają się nowe informację, które mają wpływ na jego wykonanie. Praktyka niezłomności wymaga również mądrego przemyślenia zmian, które napotykamy. Jeśli chodzi o drogę naszego lepszego ?ja? to jest to długi, niełatwy proces, który wymaga od nas bardzo dużo wytrwałości. Ilość wzlotów i upadków, napotykanych przeszkód i radości ćwiczy siłę woli oraz buduje nas na drodze do szczęścia.

„Be it enemy, friend, stranger (an alien or somebody you are unconnected to or indifferent to) or relative, to behave towards all with the same good intentions without differentiation is daya”[3] – czy to wróg, przyjaciel, obcy (cudzoziemiec lub ktoś z którym nie masz nic wspólnego lub jest Ci obojętny) lub krewny, zachowywać się w stosunku do wszystkich z takimi samymi dobrymi intencjami bez rozróżniania to jest daya.

Kolejna yama to daya, czyli współczucie. Uczucie, które przeciwstawia się okrucieństwu, które wyrasta z miłości. Ze współczuciem związana jest chęć niesienia pomocy innym poprzez zrozumienie ich potrzeb lub słabości. To mogą być proste czyny jak odwiedzenie znajomego w szpitalu czy też przytrzymanie drzwi sąsiadowi. Bywają też sytuacje, w których okazywanie współczucia jest nieco trudniejsze – szczególnie gdy mamy do czynienia z wrogiem lub kimś, kto zaszedł nam za skórę. W takich przypadkach ignorujemy ich, gdy są w potrzebie, a czasem zdarza się nam nawet ucieszyć z ich nieszczęścia. Nie powinno tak być. Na drodze do osiągnięcia szczęścia powinniśmy współczuć im tak samo jak przyjaciołom. Nasze pozytywne odruchy trenować można również na nieco mniejszych stworzeniach, czyli zwierzętach. Opiekując się nimi uczymy się odkrywać czego potrzebują oraz jak o nie dbać bez krzywdzenia ich.

„To keep the state of mind honest (on the straight path) is arjavam” [3] – Aby zachowywać czysty stan umysłu to arjavam.

Ajravam oznacza uczciwość, prostolinijność. Praktyka tej yamy wiąże się z tym, że nasze myśli, mowa i czyny powinny być jednakowe. Bez kombinowania, bez gierek i bez oszukiwania na żadnym z tych trzech etapów. Oznacza bycie uczciwym i prostym (w dobrym tego słowa znaczeniu!) na tyle aby móc stosować zasadę „co w sercu to na języku” bez naruszania zasad ahimsy. Piękna praktyka, która pozwala na bycie po prostu sobą.

„To use half the stomach for food and to keep the other half in equal parts for water na for air flow is mitahara” [3] – używać tylko pół żołądka do jedzenia a drugą połowę zachowywać, w równych cześciach na wodę i na przepływ powietrza to mitahara.

Umiarkowanie, szczególnie w zakresie jedzenia, to kolejna omawiana yama. Zagadnienie bardzo na czasie, bo albo są wspomniane już święta i dajemy sobie ogólne przyzwolenie na obżarstwo albo przychodzi styczeń, czas zmian i wszyscy zbiorowo się odchudzają. Nigdzie nie widać środka. Mało się mówi o tym żeby jeść kiedy jesteśmy głodni, a nie wtedy kiedy ktoś wpycha nam kolejne ciastko pod nos. Ciągle coś chrupiemy nie pozwalając aby pojawiło się naturalne uczucie głodu lub odwrotnie, ciągle się głodzimy, bo przyszedł czas na dietę. Błędne koło, które podoba się przede wszystkim producentom słodyczy i tabletek na odchudzanie. Umiarkowanie. Jeśli ktoś nie ma jeszcze postanowienia noworocznego to myślę, że mithara jako myśl przewodnia będzie doskonałym pomysłem.

„To maintain cleanliness internally and externally is sauca”[3] – Aby zachowywać czystość we wnętrzu oraz na zewnątrz to sauca.

Ostatnią z omawianych praktyk yamy jest czystość. Sauca odnosi się zarówno do czystości zewnętrznej, czyli czystego ciała, ubrania, a nawet mieszkania, jak również do czystości wewnętrznej – myśli i mowy. Czystość ciała, oprócz kąpieli, można zapewnić sobie praktykując asany, które pozwalają usuwać toksyny z organizmu oraz pobudzają układ trawienny. Pranayama zaś oczyszcza nasze płuca, dotlenia organizm i uspakaja. Ważniejszym aspektem tej praktyki jest oczyszczanie wewnętrzne. Pozbywanie się negatywnych myśli takich jak złość, nienawiść dają miejsce na spokój i harmonię. Pojawia się miejsce na życzliwość, która jest szalenie ważną cechą. Pozwala ona na odnajdywanie zalet innych ludzi, a nie tylko ich wad. Umiejętność ta przekłada się również na nas samych, zaczynamy widzieć nasze zalety. Pomaga to nam pokonać własne smutki i trudności, czyli daje zalążek szczęścia. Czysty umysł posiada przestrzeń odpowiednią na koncentrację a w rezultacie na medytację.

NIYAMA

Drugi stopień jogi to niyama, czyli wspomniane wcześniej zasady dyscypliny indywidualnej. Poszczególne jej elementy ujarzmiają różne aspekty naszego życia dążąc do osobistego spełnienia. Według Patańdźalego są to: czystość, zadowolenie, żarliwa dyscyplina, studiowanie własnego „ja”, poświęcenie się bogu.

W jodze klasycznej opisana wyżej sauca (czystość) w przeciwieństwie do hatha jogi uznawana jest za niyamę. Moim zdaniem ta praktyka plasuje się gdzieś pomiędzy. Może być traktowana zarówno jako część ogólnych zasad etycznych (szczególnie jeśli chodzi o czystość mowy) jak również jako jeden z elementów dyscypliny wewnętrznej (oczyszczanie myśli).

„The sorrows and pleasure that result from any occurrences due to variations of time and place – to accept these with a peaceful, connected mind is santhosha” [3] -Akceptowanie smutków i przyjemności wynikających ze zmiennych (w czasie i miejscu) zdarzeń ze spokojnym oraz uważnym umysłem to santosha.

No i tutaj mała niespodzianka. W całym tym zestawie zasad i nakazów pojawia się zadowolenie! Dla mnie osobiście było to dość duże zaskoczenie, gdyż wychowana w kulturze gdzie większość zaleceń odnosi się do umartwiania i smutku, studiując filozofię jogi odkryłam, że Patańdźali w nakazuje zadowolenie i radość! Santosha ma swoją podstawą w asteyi (niepożądaniu). Jeśli jesteśmy w stanie nie budować naszego szczęścia na posiadaniu kolejnych rzeczy uczymy się cieszyć chwilą. Bycie tu i teraz, odczuwanie zadowolenia z drobnych zdarzeń wokół nas jest bardzo kojące. Praktykę zadowolenia możemy trenować na małych wydarzeniach. Przyznam szczerze, że moją ulubioną formą treningu jest słuchanie muzyki w samochodzie. Trochę za głośno, ze śpiewem, opuszczonymi szybami i słońcem na twarzy – naprawdę gorąco polecam :). Teraz będzie trudne zadanie – nauczmy się cieszyć ze swojego ciała! Jest przecież z nami całe życie, dzielnie znosi wszystkie rzeczy jakie mu fundujemy, dlaczego go nie polubić? Nauka radości z tych małych codziennych spraw, które dzieją się w tej chwili jest szalenie istotna na drodze do szczęścia. Gdy jesteśmy nieszczęśliwi pojawia się w naszym życiu zachwianie w rezultacie którego nie możemy się skupić i dalej pracować nad naszą postawą. Zadowolenie oznacza, że umysł jest spokojny i gotowy na dalsze wyzwania.

„Cold and hot, Joy and sorrow, adoration and aversion – to maintain a steady state of mind when encountering these and to follow the dharma of your caste is tapas” [3] – zimno czy gorąco, radość czy smutek, adoracja czy niechęć – aby utrzymywać stały stan umysły kiedy nas dotykają i podążać za przykazaniami swojej kasty to tapas.

Nie mam tu na myśli hiszpańskiej przystawki lecz żarliwość – i to zarówno surowość, dyscyplinę, powściągliwość jak również zaangażowanie. Chociaż w starych szkołach jogi zalecany był post, nie ma przesłanek ku temu, że Patańdźali miał tu na myśli umartwianie się. Raczej interpretuje się to jako dyscyplinę wewnętrzną, dzięki której jogin dąży do pogłębienia spokoju ciała i umysłu. Odcinanie po kolei „sznurków” przywiązania do posiadania, do złych emocji uniezależnia nas i oczyszcza umysł. Wyróżnia się trzy rodzaje dyscypliny: ciała – do którego zalicza się wstrzemięźliwość oraz niekrzywdzenie, mowy – mówienie prawdy, nie mówienie źle o innych oraz umysłu. Trening dyscypliny umysłu polega na przyjmowaniu takiej postawy, w której jest on w równowadze i spokoju pomimo różnych (radosnych, smutnych) doświadczeń.

W hatha jodze tapas jest rozumiane nieco inaczej, bardziej jako „kreowania odporności na przeciwności” [4]

Svandyhaha

Kolejną niyamą jest studiowanie własnego „ja”. Istotą poznania siebie jest nie tylko czytanie, studiowanie i recytowanie ksiąg zawierających mądrość (dowolnej religii), ale również próba przeniesienia tej wiedzy na grunt własnego życia. Patańdźali zaleca by próbować przejść drogę zawartą w tych księgach samemu, podejmując działanie, a nie tylko bezwiednie uczyć się na pamięć zawartych tam tekstów.

W hatha jodze niyama ta zwana jest nieco inaczej:

„For the purpose of establishing sanatana dharma, to study the Vedas, the vedanta, smrti, the puranas and ithihasas, to do vedic study and recitation of these, to understand the functioning of various dharma, and to listen to the discourses of great sages is siddhanta vakya sravana”[3] – Dla celów ustalenia wiecznej religii studiować i recytować święte teksty i zrozumieć funkcjonowanie różnych religi oraz słuchać wykładów wielkich mędrców to siddanta vaya sravana.

W tej wersji jest ona bardziej skupiona na studiowaniu tekstów objawionych tak, aby dogłębnie poznać wyznawaną przez siebie prawdę. Wiedza ucznia powinna być doskonalona i poszerzana poprzez badanie źródeł i słuchanie mędrców – co ostatecznie również pozwala na głębsze poznanie siebie.

„To worship one’s chosen deity in the proper manner according to the Vedas is isvara puja” [3] – Czcznie wybranego Bóstwa w odpowieni sposób zgodnie z Vedami to isvara puja.  w jogasutrach zwana isvaraprandihana.

Ostatnią z niyam wymienionych w jogasutrach jest oddanie się doskonałości lub oddanie się bogu. Praktyka ta mówi, że powinniśmy bez względu na obraną ścieżkę oddać się jej całkowicie. Nie odkładać modlitwy na później, nie modlić się tylko po to aby otrzymywać, ale modlić się naprawdę. Umysł wolny od pragnień, osobistej satysfakcji powinien być wypełniony myślami zgodnymi z wyznawanym wierzeniem. Każdy czyn, ponieważ działanie jest silniejsze niż słowa, powinien być oddany i poświęcony temu w co wierzymy.

Pozostałe niyamy wymieniane w dziesięciopunktowym podziale zawartym między innymi w „Hatha Jodze Prandipika” to asthikya, daana, hri, mathi, japa i hommam.

„To have definite belief that for All the fourteen worlds, there is no paramatma who protects these worlds and to be sure that without him, this diverse universe could not have come into existence, and to make up your mind to find and know (realize) this paramatma is asthikya” [3] – Aby mieć zdecydowaną wiarę że dla wszystkich czternastu światów, nie ma Najwyższej Duszy, która chroni te światy i mieć pewność, że bez niej ten zróżnicowany wszechświat nie mógł powstać i wiedzieć że Paramatma (Najwyższa Dusza) istnieje to asthikya.

Asthikya tłumaczona jest jako wiara w nauczyciela, jego nauczanie oraz ścieżkę prowadzącą do oświecenia. Opiera się na zaakceptowaniu faktu, że istnieje coś wyższego, większego niż my sami. Należy ufać, że to co jest nam przekazywane przez nauczyciela jest prawdą.

„To give away your earnings (earned honestly) to good causes without any reason and without expecting any returns is daana” [3] – oddawanie swoich zarobków (uzyskanych uczciwie) na dobre cele bez powodu i bez oczekiwania na nic w zamian to daana.

Daana znaczy hojność i pomoc innym. Gdy tylko jesteśmy w stanie, akurat zbywa nam uczciwie zarobionych dóbr (bo te nieuczciwe się nie liczą:)) powinniśmy pomagać słabszym. Pomóc ta powinna być bezinteresowna, czyli bez oczekiwania na zapłatę. Odnosi się to oczywiście nie tylko do dawania pieniędzy, ale do ogólnego dzielenia się swoim dobrem z innymi. Myślę, że uśmiech i dobre słowo śmiało można potraktować jako praktykę daany.

‚If you have strayed with one of three – your body, possessions or spirit – out of ignorance, to inform the elders about this without hiding it, to feel remorse and promise never to repeat it, and to be humble in one’s mind is hri” [3] – Jeśli zbłądziłeś z jednym z tych trzech – Twoim ciałem, własnościami lub duchem – z powodu ignorancji informować starszych o tym bez ukrywania tego, czuć wyrzuty sumienia i nigdy tego nie powtórzyć i być skromnym to jest hri.

Hri tłumaczone jest jako skromność lub żal – w tym kontekście wyrzuty sumienia za popełnione złe czyny, chęć poprawy, aby tych czynów nie powtarzać i chęć zadośćuczynienia za nie. Gdy przepełnia nas duma i zbytnia pewność siebie nie jesteśmy w stanie okazać prawdziwej skromności i żalu w stosunku do innych.

„Following one’s path as specified by the sastras and while doing this to visualize with one-pointed mind the divine auspicious form of one?s chosen deity and to perform dhyana on this deity is math” [3] – Podażać scieżką zgodną z zasadami oraz koncentrować umysł nad wybranym bóstwem i medytować nad tym bóstwem to mathi.

Mathi to praktyka, która polega na rozwoju siły woli, intelektu i hartu ducha. Należy obrać swoją prawdziwą ścieżkę i trzymać się jej bez względu na to co mówią inni. Koncentracja na celu i podążanie zgodnie z zasadami wymagają niezłomnego charakteru.

„To properly chant the great mantras learned under the guidance of one’s guru with correct intonation, metre and rhythm and with understanding of their meaning is japa” [3] – aby prawidłowo intonować, ze zrozumieniem ich znaczaczenia, wielkie mantry, których nauczono się pod okien swojego guru to japa.

Japa związana jest z codzienną recytacją mantr. Powinno się je recytować minimum 108 razy dziennie. Mantra jest wersem z Wedy lub wielbieniem boga – podczas ich recytacji powinno się być skoncentrowanym i skupionym. Prawidłowa wymowa słów mantry wywołuje pewne wibracje, które sprawiają radość. Są trzy rodzaje recytacji: mentalna (najwyższa forma recytacji) – po cichu, bez poruszania ustami, wargowa – po cichu, bez wymawiania słów, ale z lekkim poruszaniem ustami oraz na głos – wymawiania słów mantry na głos. [8]

Ostatnią z niyam w dziesięciopunktowym podziale stanowi homam, czyli wykonywanie lub uczestniczenie w świętych rytuałach i ceremoniach regularnie, w odpowiednim czasie i porządku lub vrata – wywiązywanie się ze swoich obietnic i zobowiązań, na przykład wypełnienie obiecanego postu lub pielgrzymka do świętego miejsca. Różnice te wynikają z faktu, iż wiedza w starożytnych Indiach, gdzie Wedy i Upaniszady były przekazywane z pokolenia na pokolenie ewoluowała na przestrzeni dziejów. Formy vrata lub homam zmieniały się więc w zależności od społeczności.

Stosowanie się do tych zasad moralnych i dyscypliny indywidualnej może się czasem okazać niemożliwe do wykonania w 100%, bo np. szef jest tak irytujący, że moja ?ahimsa? schowała się głęboko w szufladzie. I co? Pojawiają się wyrzuty sumienia – zły jogin, zły! A ponadto przytłaczający natłok myśli. Takie przypadki również zostały opisane przez Patańdźalego w jogasutrach. Mówi on, że pojawiające się złe myśli są naturalnym stanem rzeczy wynikającym z prawa przyczyny i skutku. Ważne jest więc, żeby złe myśli neutralizować ich przeciwieństwami, czyli przerwać cykl złych myśli, aby uwolnić się z błędnego kręgu cierpienia.

Dziesięć yam i niyam w jodze klasycznej podanych przez Patańdźalego zdaje się być bardziej uniwersalne, gdyż niekoniecznie dotykają konkretnej wiary. Natomiast te podawane w hatha jodze Prandpika, oprócz części wspólnej, odnoszą się ściślej do konkretnego wierzenia. Jak dla mnie Patańdźali podaje bardzo wszechstronny zestaw zasad moralno-etycznych oraz dyscypliny indywidualnej, które przestrzegane mogą przybliżyć nas do prawdziwego szczęścia. Poza tym niektóre z yam (np. nie zabijaj, nie kradnij) znajdują bezpośrednie odzwierciedlenie w naszej silnie wyrastającej z wiary katolickiej kulturze, więc nie są nam też zupełnie obce.

Przed napisaniem tego artykułu założyłam sobie, że nie chcę wchodzić na grząski grunt tematów związanych z religią, lecz im bardziej zagłębiałam się w materiałach źródłowych i własnych rozważaniach, tym bardziej odkrywałam, że ośmiostopniowa (lub dziesięciostopniowa) ścieżka jogi jest bardzo mocno zakorzeniona w religii hindusitycznej. I ma to sens, bo przecież z joga „wyrosła” w Indiach, w tamtejszej kulturze i wierzeniach. Lecz trzeba wrócić do tego czym tak naprawdę jest joga, gdyż nie jest to religia, a system filozoficzny, który leży u podstaw religii. Przy takim rozumowaniu stosowanie yam i niyam staje się po prostu metodą na ciągłe udoskonalanie samego siebie jako człowieka.

Tak na chłopski (a w sumie babski) rozum uważam, że warto sobie przemyśleć i choć trochę wdrożyć elementy opisanej filozofii do swojego życia. No bo skoro skorzystają na tym wszyscy wokół nas, a my sami będziemy w stanie odnaleźć szczęście, spokój i poznać swoją duszę to czemu nie? Mamy tu przecież ewidentnie do czynienia z sytuacją „win-win”- każdy zyskuje!

Literatura:

[1] Jogasutry Ptańdńalego Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi. Patańdńali Komentarze Chip Hartranft.

[2] Yoga makaranda Sri T. Krishnamacharya

[3] Światło Jogi B.K.S. Iyengar

[4] http://maciejwielobob.pl/2013/01/jamy-nijamy-inna-klasyfikacja/ (z dnia 31.12.2015)

[5] https://en.wikipedia.org/wiki/Hatha_Yoga_Pradipika (z dnia 31.12.2015)

[6] https://en.wikipedia.org/wiki/Niyama (z dnia 31.12.2015)

[7] https://www.himalayanacademy.com/view/bd_2003-06-10_yama-6-dhriti-steadfast (z dnia 04.01.2016)

[8] https://ayurvedayogi.wordpress.com/2013/06/26/yama-and-niyama/ (z dnia 04.01.2016)

Komentarze  
#1 Justyna 2017-05-19 20:09
:-) Cudny artykuł Iza :) Dzięki :-)

Galeria