Ułożenie stóp względem ciała – stopy ułożone trwale w jakby supinacji 🌿
Supinacja stopy to jej rotacja zewnętrzna - odwracanie stopy do zewnętrznej strony.
Podczas chodzenia pierwszy kontakt stopy z podłożem zachodzi na zewnętrzną lub ewentualnie środkową część pięty.
Potem przetacza się zewnętrzna krawędź śródstopia i następnie zewnętrzna krawędź przodu stopy, z której wyprowadzamy odbicie.
Wewnętrzne krawędzie stóp jak najmniej dotykają podłoża.
Kiedy stoimy, nie zawsze jest to zauważalne. Bardzo ładnie zaś wychodzi podczas ruchu, ćwiczeń jogi - kiedy pracujemy stopami asymetrycznie lub w balansie.
Ciało staje się nośnikiem informacji:
„Nie ufam"; „Nie przynależę; „Nie czuję”; „Mam dystans"; "Jestem niepewna" lub wręcz odwrotnie „Jestem zdeterminowana"; „Wiem wszystko".
Zreszta wewnętrzne poczucie „Jestem niepewna" bardzo często rodzi postawę obronna pod tytułem „Wiem wszystko".
Stopy takich osób słychać. Pięty sztywno uderzają w podłoże...
Kontakt tak ułożonych stóp z podłożem może uwidaczniać stan umysłu. Nie zgadzamy się na nasz świat, nie akceptując niewerbalnie czegoś istotnego w nim samym.
Unosimy jak najwiecej przyśrodkowej części stopy, aby odciąć od świata nasze centrum.
Te części stóp bowiem łączą się taśmą spiralną z miednicą.
Z naszym realnym i bardziej subtelnym „środkiem ciężkości".
Z naszym ugruntowaniem. Z naszym głębokim czuciem.
Z życiem, przeżywaniem i doświadczaniem.
Jeśli nie pracujemy stopami, nie dociskamy wewnętrznych, przyśrodkowych krawędzi, będzie się to przenosić przez pasmo biodrowo–piszczelowe, naprężacz powięzi szerokiej na ułożenie miednicy.
Miednica zaś pośle to w górę ciała - na wszystko inne.
Osoby tak układające stopy maja często problem z balansem. Słaby ruch w obszarze śródstopia uniemożliwia subtelne kierowanie ciężarem ciała. Objawia się to zaburzeniem równowagi, kiedy pozbawiamy się częściowo podpory i balansujemy, np. próbując stać na jednej nodze.
Samotna stopa w supinacji będzie zawsze niestabilna i rozchwiana.
Na bardziej subtelnym poziomie u właścicieli takich stóp często jest czegoś za dużo. Bardzo rzadko też okazują oni innym swoje potrzeby.
Te zaś niewypowiedziane, niespełniane, implodują wewnętrzną niezgodą, napięciem i niestabilnością. Za dużo nieujawnionych wyzwań. Za dużo zamrożonych półuśmiechów. Za dużo napięcia w podejmowaniu decyzji. Za dużo ukrytych chceń i oczekiwań - od świata, od najbliższych, od siebie.
Stopy jakby nie dotykają ziemi. Jakbyś była na szczudłach.
Zahamowanie przepływu energii w tym obszarze przenosi się wyżej.
Zawsze dotyka staw skokowy i kolana. Subtelniej często wiaże się to także z pewnym uogólnionym brakiem zaufania - w sumie do wszystkiego. To pokaz „ograniczonego zaufania", chroniącego nas przed nieznanym zagrożeniem.
Takie osoby dość często są nieugięte, nietolerancyjne, trwale trzymając się swoich racji i opinii - bez względu na innych.
To stopy osób, które mają w sobie zakleszczoną pewna samotność.
Ułożenie stopy w rotacji zewnętrznej może powodować trwałe uniesienie i usztywnienie łuku podłużnego stopy. Ta sztywność z czasem upośledza także ruchomość miednicy.
Dotyka również strefy subtelniejszej, ponieważ często łączy się z pewna sztywnością umysłu.
Zastygłe i napięte stopy zakłócają przepływ energii. Usztywniamy je bowiem, aby mniej czuć. Podobnie jak niektórzy robią tak z brzuchem. Zresztą jedno wpływa na drugie.
Takie stopy maja często karcone, doświadczające przemocy i zaniedbane dzieci. Spięte, uniesione jak najwyżej przyśrodkowe części śródstopia nie chcą doświadczać. Takie trwałe trzymanie u góry tej części stopy u malucha jest okupione wysiłkiem, napięciem i sztywnością, na która nie jest gotowy. „Nie będę czuł. Doświadczam życia jak najmniejszą powierzchnią”.
– Fragment książki CIAŁO CHORE Z EMOCJI Izabeli Raczkowskiej


