Logo Joga Gliwice
Artykuł na temat psychosomatyki
Psychosomatyka
Psychosomatyka
  • Psychosomatyka
  • Mam wrażenie, że świat nie daje nam prawa dobrze się zestarzeć.

Mam wrażenie, że świat nie daje nam prawa dobrze się zestarzeć.

Mam wrażenie, że świat nie daje nam prawa dobrze się zestarzeć.

Mam wrażenie, że świat nie daje nam prawa dobrze się zestarzeć.
Każe nam raczej nieustannie udowadniać, że wciąż jesteśmy młodzi.
Że nadal możemy więcej.
Więcej pracować.
Więcej podróżować.
Więcej zarabiać.
Więcej osiągać.
Sześćdziesiątka ma być nową czterdziestką.
Pięćdziesiątka nową trzydziestką.
Zmarszczki trzeba wygładzić.
Zmęczenie ukryć.
A słabość? O niej najlepiej w ogóle nie mówić.
Patrzę czasem na siebie w lustrze.
Widzę twarz, która zmienia się z każdym rokiem.
Ciało też jest inne.
Potrzebuje więcej odpoczynku.
Więcej troski.
Więcej ciszy.
I wiecie co?
Nie chcę już z tym walczyć.
Coś we mnie od dawna łagodnieje.
Nieodwracalnie.
Nawet nie potrafię powiedzieć, kiedy to się stało.
Nie był to jeden dzień.
Nie było żadnego wielkiego kryzysu.
To działo się powoli.
Rok po roku.
Coraz mniej chciałam wygrywać.
Coraz mniej chciałam nadążać.
Coraz mniej chciałam być “na czasie”.
I nagle zrozumiałam, że nie tęsknię już za życiem, które kiedyś wydawało mi się sukcesem.
Nie mam ochoty walczyć z czasem.
Ze starzeniem.
Ze stresem.
Z własnym ciałem.
Z byciem modną.
Z byciem ciągle “na topie”.
Może mogłabym jeszcze biec.
Ale już nie chcę.
Uczę się lubić moje zmarszczki.
Nie dlatego, że są piękne.
Ale dlatego, że są jak odpuszczenie.
Jak cichy znak, że nie wszystko trzeba zatrzymać.
Że nie wszystko trzeba naprawić.
Że życie nie jest projektem do nieustannego doskonalenia.
Coraz częściej wybieram ogród.
Spacer z psem po lesie.
Starą papierową książkę.
Stare drewniane meble.
Gliniane doniczki.
Kwiaty, które dawno wyszły z mody.
Lubię rzeczy, które noszą ślady czasu.
One niczego ode mnie nie chcą.
Nie poganiają mnie.
Nie mówią, że mogłabym być doskonalsza.
Po prostu są.
I przy nich coraz łatwiej jest mi też po prostu być.
Myślę czasem, że największą odwagą drugiej połowy życia nie jest udowadnianie światu, że wciąż jeszcze możemy wszystko.
Największą odwagą jest powiedzieć sobie:
Już nie muszę.
Nie muszę nikogo doganiać.
Nie muszę niczego udowadniać.
Nie muszę być młodsza, niż jestem.
I może właśnie to jest najtrudniejsze.
Bo nie jest trudno odpuścić wtedy, gdy już nie mamy siły.
Znacznie trudniej jest odpuścić wtedy, gdy wciąż jeszcze moglibyśmy biec.
Powiedzieć sobie:
Wystarczy.
Nie dlatego, że przegrałam.
Nie dlatego, że nie daję rady.
Ale dlatego, że nie chcę już żyć w nieustannym wyścigu z czasem.
Bo może dojrzałość nie polega na tym, że stajemy się wciąż silniejsi.
Może polega na tym, że wreszcie przestajemy uciekać przed własnym życiem.
I wybieramy takie, które nie wymaga od nas ciągłego udowadniania, że wciąż zasługujemy na swoje miejsce w świecie.
Coraz częściej myślę, że druga połowa życia nie jest stratą pierwszej. Jest zaproszeniem do czegoś zupełnie innego.
Nie do mniejszego życia.
Być może do bardziej własnego.

Tagi wpisu