„To jest mój czas. Czas na odpoczynek, czas na regenerację.”
Z takim postanowieniem siadasz sobie wygodnie w fotelu, może nawet z sukcesem wyganiając pozostałych domowników, coby się w świętym spokoju nim rozkoszować. Kubek ulubionej herbaty, świeczka, może nawet kadzidełko, książka. Siadasz i co?
I nie możesz usiedzieć. I myśli szaleją. I ciało cały czas napięte.
Znasz to?
Zaczynając od tego, że trudno nam znaleźć nawet te kilka chwil – nie mówiąc o całym dniu – na odpoczynek. Często, nawet starając się odpocząć nie do końca nam to wychodzi…
Dlaczego?
Wszystko, co chcemy kultywować w naszym życiu musi być praktyką. Procesem. Ciągłym powtarzaniem, wzmacnianiem, tworzeniem dobrych nawyków.
Jeżeli chcemy nauczyć się efektownie odpoczywać – wymaga to dyscypliny. I mimo, że brzmi to może nieco groźnie i może nawet sprzecznie z ideą odpoczywania jaką mamy w głowach, (smutna) prawda jest taka, że obecnie musimy naprawdę narzucić sobie pewien rygor, żeby znaleźć czas na odetchnięcie.
Odpoczynek – który wcale nie musi być pasywną relaksacją – jest ogromnie ważnym elementem regeneracji naszego organizmu, sprzyjającym neuroplastyczność i neurogenezie. Jak mówi pewne, bardzo prawdziwe powiedzenie – jeśli nie znajdziesz czasu na odpoczynek, Twoje ciało znajdzie je samo, w najmniej odpowiednim momencie. Wychowani w kulturze, gdzie odpoczynek, nicnierobienie, było jednoznaczne z lenistwem, mamy często duży problem z daniem sobie przyzwolenia na chwilę bezproduktywności BEZ WYRZUTÓW SUMIENIA.
Dlatego tak ważne jest nie tylko systematyczne przyzwalanie sobie na ten czas, ale też zrozumienie, jak działa nasz organizm, z naciskiem na układ nerwowy, aby umieć się „wprowadzić” w tryb odpoczynkowy, nawet jeśli się na niego nie czujemy.
W dużym uproszczeniu, nasz obwodowy układ nerwowy dzieli się na część współczulną i przywspółczulną. Część współczulna (nich Cię nie zmyli, nie ma nic wspólnego z współczuciem ani współodczuwaniem), odpowiada za reakcję walki lub ucieczki – działa w odpowiedzi na zagrożenie, motywując organizm do stawienia czoła niebezpieczeństu, lub jeśli zagrożenie nas przerasta – do ucieczki. Będąc w stanie współczulnym, podwyższa nam się tonus mięśniowy, zwiększa ukrwienie narządów, przyspiesza rytm bicia serca, wyostrzają się nasze zmysły. jesteśmy podbudzeni, organizm hamuje procesy trawienne i działanie układu odpornościowego (w końcu co mu po dobrze strawionym obiedzie, jak zostanie zjedzony przez wilka?).
Część przywspółczulna z kolei odpowiada za odpoczynek i regenerację. Tutaj pobudzane są układy związane z trawieniem i wchłanianiem składników odżywczych. Jest to stan w jakim organizm się autonaprawia i buduje rezerwy. To on umożliwia nam wejście w stan relaksu i rozluźnienia. Związany z nerwem błędnym, która umożliwia przekazywanie informacji z ciała (głównie układu trawiennego, ale nie tylko) do mózgu.
Ważne żeby zapamiętać, że obie części układu nerwowego są nam potrzebne – jak yin i yang – żadna z nich nie jest lepsza ani gorsza. To, czego potrzebujemy, to równowagi w ich działaniu. Nie chcemy być ani ciągle w aktywności współczulnej ani w przywspółczulnej. Tak jak nasze mięśnie, które potrzebują zarówno napięcia jak i rozluźnienia, nasz organizm potrzebuje momentów napięcia, ale po nich powinny następować momenty rozluźniania, których niestety, w większości, nie mamy.
Nasz świat się zmienił i obecnie stresory są dużo bardziej „wysublimowane” niż jeszcze 200 lat temu: niezadowolony szef, podwyżka raty kredytu, poczucie, że nie dajesz rady w swojej roli społecznej, nieustanne porównywanie się z innymi, itd. W naszej głownie nieustannie rozbijają się miliony myśli, jesteśmy przebodźcowani i przestymulowani, co powoduje, że nawet w chwili zatrzymania cieżko pozbyć się poczucia, że możemy teraz odpocząć. Nie pomagają też kulturowe wzorce w jakich wyrastaliśmy – że nicnierobienie to lenistwo, że im bardziej jesteśmy zajęci i zapracowani, tym jesteśmy lepsi.
Wdech, wydech i puszczamy to przekonanie.
(do powtórzenia jakieś 1000 razy lekko zanim się uda pewnie, ale próbujcie!)
Jak w takim razie odpoczywać, żeby odpocząć?
To zależy od Ciebie – ale na pewno, im lepiej poznasz samą siebie / samego siebie, tym będzie Ci łatwiej. Potraktuj odpoczynek, jak praktykę, na którą potrzebujesz czasu, zdejmując z siebie dodatkowy stresor. Starając się traktować siebie jak osobę, którą kochasz, i której życzysz jak najlepiej.
I jak powiedział Osho:
„praktykuj to, co potrzebujesz, nie to, co lubisz”.
✍️ Gosia Wojcieszak


