Czas na nikogo nie czeka. Każdy za nas ma 24 godziny w ciągu doby na pracę, obowiązki, przyjemności, aktywność oraz odpoczynek. Każdy z nas dysponuje tym czasem inaczej, w zależności od swoich predyspozycji, sytuacji życiowej i upodobań. I niezależnie, jak rozkładamy nasze priorytety jest jedno, ogromnie ważne pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać:
Czy jestem obecna/y w moim życiu?
Uważność na to, co nas spotyka w życiu staje się (na szczęście) coraz szerzej omawianym konceptem – również od strony medycznej. Dlaczego? Zaczynając dostrzegać nierozerwalne połączenie pomiędzy naszym ciałem a umysłem i dwustronność komunikacji pomiędzy nimi, możemy wykorzystywać ją do lepszego zrozumienia samej/samego siebie. A w efekcie, do stopniowej poprawy swojego stanu zdrowia i dobrostanu.
Jon Kabat-Zinn, naukowiec, nauczyciel medytacji, twórca programu MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction – Programu Redukcji Stresu w Oparciu o Uważność) podał piękną definicję, czym jest uważność: to wolna od osądu świadomość każdej mijającej chwili.
Prawda jest taka, że nasze życie składa się z chwil. Tych małych, codziennych momentów – porannej rutyny przed wyjściem do pracy, odbieraniem dzieci ze szkoły, przygotowywaniem obiadu, rozmowy z przyjaciółką. To one w większości tworzą nasze życie – nie te idealne dwa tygodnie wakacji na tropikalnej wyspie, kiedy żyjemy naszym „wymarzonym życiem”. Dlatego tak ważne jest, aby umieć świadomie być w każdej chwili. We wszystkim, co nam się przydarza.
Praktykując uważność, praktykujemy bycie w swoim życiu. Bez upiększania, bez narzekania, bez oczekiwań. Dlatego właśnie, jedną z najbardziej wspomagających praktyk jest tutaj medytacja. Umiejętność zatrzymania się i bezwysiłkowego, nieoceniającego bycia w swoim ciele i oddechu pomaga zmierzyć się z nie tylko z naszymi ograniczeniami fizycznymi (kto próbował w bezruchu wysiedzieć choćby 15 minut, ten wie), ale też pokazuje, jak rozproszony i nieobecny potrafi być nasz umysł. Zamartwiający się tym, co się może wydarzyć, rozpamiętujący to, co się już wydarzyło, niemal całkowicie pomijający magię chwili obecnej. A przecież teraźniejszość jest jedynym momentem na jaki mamy wpływ. Jedynym momentem, kiedy możemy coś zmienić. Jedynym, w jakim żyjemy.
Praktyka medytacji ucząca uważności – niezależnie jaki jej rodzaj wybieramy – ale praktykowana systematycznie i z dyscypliną, przyniesie nam ogrom korzyści psychofizycznych. Ale pod jednym, fundamentalnym warunkiem: jeśli nie będziemy traktować jej jako zbioru technik mających na celu żeby żyło nam się lepiej. Medytacja to sposób istnienia kultywujący czyste bycie. Jeśli sięgamy po nią jedynie, kiedy jest nam źle, albo gdy czujemy że możemy na tym skorzystać – utwierdzimy się tylko w przekonaniu, że to nie działa.
Nie medytujemy, by się czegoś pozbyć, tak jak nie medytujemy, by osiągnąć jakiś specjalny stan czy uczucie – Jon Kabat-Zinn
Dzięki badaniom potwierdzającym wpływ umysłu na przebieg – przynajmniej niektórych – chorób, jakie nas dotykają, powstała nowa dyscyplina, psychoneuroimmunologia, skupiająca się na fakcie, że mechanizmy obronne naszego organizmu nigdy nie działają w próżni. Już w latach 70. XXw. Robert Acer i Nicholas Cohen udowodnili, że immunosupresja (osłabienie reakcji odpornościowej) może być uwarunkowana psychologicznie. Układ odpornościowy jest częściowo regulowany przez układ nerwowy, ale w naszych organizmach komunikacja działa w dwie strony, dlatego stan naszego układu odpornościowego może również wpływać na mózg. Liczne badania dowodzą wpływu stresu na obniżenie odporności – chociażby niższą zawartość komórek cytotoksycznych, które odpowiadają za zabijanie komórek zakażonych wirusami i komórek nowotworowych (Janice Kiecolt-Glaser, Roń Glaser).
I tutaj na scenę wkracza trening uważności. Jeśli jesteś w stanie świadomie pracować ze swoim umysłem, rozumiejąc co się aktualnie, tu i teraz, wydarza w Twoim życiu, obserwując, pracując z oddechem – wspierasz swój organizm w odbudowie i regeneracji.
Nie jesteśmy w stanie pozbyć się stresu z naszego życia – poza tym, stres, w odpowiednich dawkach, jest potrzebnym nam motorem do zmiany i rozwoju – ale możemy nauczyć się budować sobie mechanizmy wspierające nasz dobrostan psychiczny i zdrowie. A trening uważności, możesz robić nie tylko siedząc na poduszce medytacyjnej. Spróbuj codziennie przynajmniej jedną czynność wykonać w całkowitej obecności – zaparzenie porannej kawy, ciepły prysznic, zjedzenie posiłku, umycie naczyń.
Okazji jest ogrom – próbuj! 💚
✍️ Gosia Wojcieszak


