Nasz umysł cały czas jest „w pracy” - nieustanie i wciąż. Niczym niewyczerpany generator myśli.
Robi dokładnie to, do czego stworzyła go ewolucja - przewiduje, analizuje, wyjaśnia, rozwiązuje, tworzy, konstruuję, kategoryzuje, stopniuje, porównuje i ocenia.
Bardzo często dzieje się to bez naszego udziału - jakby gdzieś w tle.
Niczym biały szum niepodłączonego do anteny telewizora. Bardzo też często nie umiemy sobie poradzić z tym wiecznym „dzianiem się w naszych głowach”, z umysłowym męczącym nieskończonym myślotokiem.
Nasz umysł ma za zadanie nas chronić i pomóc nam przetrwać.
I robi to bardzo sprawnie.
Niestety ponosimy koszty tej sprawności.
Jako, że w przeszłości naszego gatunku myśli oraz ich składowe, czyli słowa, nieraz nas ratowały przed śmiercią - przypisujemy im ogromna moc.
Mama zebra nie mówi – nie powie więc małej zebrze „Nie podchodź do klifu bo kamienie mogą się usunąć i spadniesz.” – więc kiedy mała zeberka podchodzi do klifu i jest nieostrożna – spada.
Ty umiesz mówić i możesz bez problemu to powiedzieć swojemu dziecku.
Zazwyczaj też Cię posłucha.
My wszyscy jesteśmy (w każdym bądź razie) dziećmi tych, którzy posłuchali.
To uratowało im życie i tym samym zapisało się bardzo głęboko w przegródkach z adnotacją „WAŻNE”. A dokładnie: „SŁOWA SĄ WAŻNE”.
To dzięki werbalizacji - dzięki językowi, słowom, możemy się bowiem uczyć bez konieczności bezpośredniego doświadczania.
Słowami też myślimy.
Myśli mają najczęściej charakter symboliczny. Są ze sobą powiązane i arbitralne.
Zachodzi relacja pomiędzy myślami a rzeczami, wydarzeniami o których myślimy.
W czasie procesu myślenia odnosimy arbitralnie wszystko co pomyślimy do siebie.
Następuje też fuzja poznawcza - pozwalamy naszym myślom na zdominowanie innego sposobu doświadczania świata.
Przyjmujemy stwierdzenia, myśli, które nam podpowiada umysł jako prawdę i zaczynamy w nią wierzyć.
Traktujemy z czasem swoje myśli jako fakty. Ba! Często wręcz prawdy objawione.
Pozwalamy im bezwiednie, aby były tym czym twierdzą, że są.
Bardzo wiele z tych myśli ma charakter niefajny - oceniający. Przypisujemy te oceny do rzeczy i zdarzeń. Wtedy rzeczy i zdarzenia traktujemy dokładnie tak, jak o nich myślimy.
To często leży u podstaw naszego niedostosowania i cierpienia.
Rzeczy nie mają bowiem obiektywnej wartości. To Ty nadajesz im lub odbierasz wartość poprzez swoje myślowe interpretacje.
Co więc trzeba zrobić aby się uwolnić od rządów myśli?
Należy nauczyć się obserwować proces myślenia.
Uświadomić sobie, że nasze myśli nadają strukturę naszemu światu.
Jednocześnie uświadamiając sobie jednak, że to my kształtujemy ta strukturę.
Jednym z fajnych ćwiczeń jest odcinanie się od wiary we własne myśli. Można tu na przykład używać strony czynnej języka:
Dostrzegam w tej chwili, że wierzę, że jestem nie dość dobra.
Dostrzegam w tej chwili, że wierzę, że moje życie jest trudne.
Dostrzegam w tej chwili, że wierzę, że się do niczego nie nadaję.
Dostrzegam w tej chwili, że wierzę, że ona jest głupia.
Oddzielenie się od naszych myśli i od wiary w nie wyzwala. Pozwala zauważyć z czasem, że to nasze myśli nadają, lub odbierają, wartość wszystkiemu, co nas otacza.
To proste i skuteczne.
Musisz tylko ćwiczyć 🤍
✍️ Iza Raczkowska


