„Jak daleko odszedłeś
od prostego kubka z jednym uchem
od starego stołu z ceratą
od wzruszenia nie na niby
od sensu
od podziwu nad światem”
Jan Twardowski
Pragnęliśmy mieć życie idealne. Miało być przyjemniejsze, nowocześniejsze, łatwiejsze, atrakcyjne i mniej wysiłkowe. Miało być doskonałe. Ba! Komfortowe.
Udało nam się.
Zmywarka myje za nas naczynia, pralka pierze, robot gotuje, a drugi robot odkurza nam dywan. To wygodne przecież. To już standard. Niemniej aby je kupić spędzamy często wiele godzin w pracy aby odłożyć na te przedmioty pieniądze.
Nasza nowoczesna kuchnia pod zabudowę „za milion monet” z bezoporowo i bezszelestnie otwieranymi szufladami i szafkami nie wymaga od nas żadnego wysiłku. Nie musimy się już schylać, zginać i wysilać. Nie to co kiedyś u babci! Ale aby zachować tężyznę fizyczną musimy potem wykupić karnet na siłownie lub przynajmniej poświecić czas na ćwiczenia bo tyjemy z braku ruchu.
Auto którym dojeżdżamy do pracy jest bardzo wygodne. Szybko i bezwysiłkowo docieramy na miejsce. Ale spłata rat za nie spędza nam sen z powiek. Tracimy beztroskę. A aby nadrobić bezruch, który wożeniem autem sobie fundujemy musimy iść wieczorami na fitness lub na bieżnie. Oczywiście odpłatnie.
Wjeżdżamy na piętro windą - to łatwe i szybkie przecież. Winda to podstawa. Nie spocimy się - same korzyści. Ale potem musimy wydawać pieniądze na lekarzy i leki ponieważ nasz układ sercowo-naczyniowy coraz gorzej działa z braku ruchu.
Włączamy telewizor pilotem. Ma świetny zasięg - czasem łapie nawet z kuchni! Nie musimy więc do niego podchodzić - możemy rozsiąść się wygodnie i na całego.
Ale nasz kręgosłup od ciągłego bezruchu z czasem wymaga kosztownej i długiej rehabilitacji.
Nosimy modne ubrania. Dobrze w nich wyglądamy. Znamy trendy - to od razu widać. Ale musimy je kupować co sezon, bo stają się szybko niemodne. Robimy to. Opróżniamy karty kredytowe wciąż i wciąż od nowa - aby doścignąć niedoścignione.
Kupujemy wreszcie wymarzony dom, aby żyło nam się wygodniej. Jest przestronny i ma spory ogród. Wyobrażamy sobie siebie z dziećmi, z całą rodziną szczęśliwych w tym ogrodzie. Ale przez kolejne trzydzieści lat harujemy na spłatę kredytu i nie mamy siły ani czasu na siedzenie w ogrodzie, ani na dzieci. Ani na szczęście.
Jemy co chcemy - mamy przecież wolny wybór, nie? Szybkie, wygodne i smakowite dania są wszędzie łatwo dostępne. Wybieramy zawsze „frytki do tego” - bo większa porcja się bardziej opłaca. Ale potem wydajemy krocie na niedziałające diety. Kupujemy drogie suplementy bo mamy niedobory. Latami widzimy nieudacznika w lustrze.
Wysyłamy dzieci na zajęcia dodatkowe. Tenis, szachy, fotografia czy szermierka? Może konie? A może wszystko - bo przecież dzieci są ważne! Dzieci są całymi dniami zajęte i poza domem. Nie znamy ich. Nie wiemy kim się stają. Moment i są dorosłe. Nie było czasu na bliskość…
Patrzymy się godzinami w telefon, komputer lub telewizor. Tam to dopiero jest świat! To się nazywa życie. Nie ten co tu… Po czym nasza wewnętrzna niezgoda, frustracja i alienacja wrzeszczą tak bardzo, że nie umiemy w pełni oddychać. Nie umiemy odnaleźć spokoju. Wymagamy kolejnej kosztownej terapii.
Nie chcemy już cierpieć. Nieważne czy boli nas noga czy dusza - chcemy aby szybko przestało! Sięgamy po rzeczy znoszące czucie. Regulujemy emocje. Łykamy tabletki przeciwbólowe, leki uspokajające, pijemy alkohol. Znieczulamy się łagodząc objawy i skrzętnie pomijając przyczyny. Rozpacz narasta.
Za każde wymarzone ułatwienie i pozorny komfort - płacisz.
Za każdą nową kupioną rzecz - płacisz.
Za każde wyrafinowane pragnienie - płacisz.
Walutą tu jest czas, sen, beztroska, zdrowie, bliskość, rodzina, pełny oddech, spokój.
Nie wiem ile utraty spokoju kosztuje nowe auto. Ani nie wiem ile trzeba stracić bliskości by spłacić kredyt hipoteczny. Wiem za to, że koszty naszych pragnień są porażające.
Wiesz o czym pisze.
Nie chodzi mi o to aby teraz porzucić to wszystko i zrezygnować z wszelkich wygód.
Nie chodzi o to aby zrezygnować z przyjemności.
Chodzi mi o to, aby nauczyć się ponownie dostrzegać przyjemności w prostych rzeczach. Jak w dzieciństwie. Dostrzegać przyjemności w zwykłości codzienności.
To bezcenne.
Możesz zakończyć ten desperacki wyścig.
Masz wszystko.
Najcenniejsze i najważniejsze na świecie rzeczy to te, które są „za darmo”.
To Twój czas, zdrowie, sen, bliskość, Twoja rodzina i spokój.
✍️ Iza Raczkowska


