Artykuły

…? Takie zadanie postawiła przede mną Iza. Aby przygotować się do napisania artykułu, jak każdy porządny uczeń wrzuciłam to pytanie w google. Oprócz kilku artykułów związanych z kontrowersjami odnośnie jogi i religii… natknęłam się na artykuł Patrycji Gawlińskiej (tu link: https://joga-abc.pl/dlaczego-joga-nie-dziala-patrycja-gawlinska/) oraz film Macieja Wieloboba (https://maciejwielobob.pl/2015/12/joga-medytacja-nie-dziala-dlaczego/), odnoszące się do tego samego zagadnienia. Cóż, raczej nie mam szans napisać czegoś co będzie w jakikolwiek sposób bardziej odkrywcze niż słowa tej dwójki wspaniałych nauczycieli (zachęcam do lektury, posłuchania). Natomiast spróbuję podjąć próbę wyjaśnienia tego tematu moimi słowami.

Dlaczego joga nie działa? - bo nie jest jogą. Taką tezę przedstawili zarówno Patrycja jak i Maciej. Czymże jest ta joga? I czego tak naprawdę oczekujemy, co ta joga ma nam dać?

Jako ludzie zachodu w dobie bycia fit, well, mindful poszukujemy formy aktywności, która zapewni nam smukłe ciało, jędrne pośladki oraz przy okazji uleczy ból istnienia. Niektórzy wybierają bardziej „dynamiczne”, mniej „nudne” formy aktywności takie jak crossfit, biegi po górach (bo po płaskim już niemodne) i inne tym podobne formy rekreacji ruchowej, odnajdując w treningach drogę do przemiany wewnętrznej. Część ludzi poszukuje czegoś co w założeniu jest bardziej holistyczne, co ma otoczkę starożytnej wiedzy (nawet magicznej), co pozwoli ujędrnić ciało i przy tym wyleczy nas z chorób cywilizacyjnych, da piękną postawę, zwalczy stres, choroby, zrehabilituje, da pogodę ducha…. I wiele, wieeele innych wyrażeń, które przypisywane są praktyce jogi. I tak, zgadzam się zdecydowanie - joga, w sensie praktyka jogi jako filozofii życiowej daje te wszystkie efekty, a nawet więcej…. ALE. No właśnie.

Musimy pamiętać, że joga to dużo więcej niż to co dzieje się na zajęciach w studiu. Na zachodzie większość proponowanych zajęć opiera się głównie na praktyce asan, czasem w połączeniu z pranayamą lub niewielką dawką ćwiczeń koncentracyjnych. No i fajnie, nie ma w tym nic złego. Szczególnie, że większość z nas podchodzi dość sceptycznie do innych form praktyki jogi, takich jak zabiegi oczyszczające czy śpiewanie mantr. Zdecydowanie łatwiej przyswoić nam jogę w formie bardziej fizycznej. I to jest OK. Natomiast należy zdać sobie sprawę, że trudno uzyskać WSZYSTKIE benefity „uprawiania jogi” zajmując się tylko jedną jej częścią. To tak jakby pójść na uczelnię wyższą w celu zdobycia tytułu naukowego i uczęszczać tylko na jeden przedmiot. Jeżeli naprawdę chcemy osiągnąć spokój ducha, pozbyć się negatywnych skutków oddziaływania stresu i nauczyć się być szczęśliwymi, wydaje mi się, że należy podejść do jogi bardziej jako do filozofii życiowej, sposobu życia niż formy aktywności ruchowej.

Oczywiście! Wiadomym jest że „od czegoś trzeba zacząć” i poznawanie jogi od strony fizycznej jak najbardziej działa. Znam wiele osób (wliczając mnie samą), które tak właśnie zaczęły swoją jogiczną przygodę. Tak więc nie zrozumcie mnie źle, praktyka fizyczna jest fajna, daje dużo radości, czasem potrafi dać nauczkę, czasem uczy nas pokory. Pokazuje w jakim stanie jest nasze EGO, jak u nas z koncentracją itp. Stanowi całkiem spore lustro dla nas samych. Tylko trzeba się nauczyć z niego korzystać. A żeby to zrobić z pomocą przychodzi ośmiostopniowa ścieżka jogi.

Pierwszym stopniem opisywanym przez Patajnalego w jogasutrach są zasady etyczne i moralne: yamy, które powinniśmy stosować w kontakcie z otaczającym nas światem. Są to:

  • ahimsa – niekrzywdzenie

  • satya - prawdomówność

  • asteya - niekradzenie

  • brahmacharya - wstrzemięźliwość

  • aparigraha - unikanie zachłonności.

Praktyka yam daje niesamowite uczucie spokoju i koherencji z otaczającym nas światem. W moim przypadku szczególnie ważne są ahimsa - staram się rozpatrywać moje działania w kontekście nie wyrządzania krzywdy oraz satya - prawdomówność. Serdecznie polecam mówienie prawdy. Nie ma nic bardziej odświeżającego i dającego większe uczucie wolności niż prawdomówność. Zawsze, kiedy sytuacja jest trudna i rozmyślam nad różnymi formami postępowania czy odpowiedzi wygrywa prawda. I to się sprawdza.

Drugi stopień jogowej ścieżki to niyamy czyli zasady dyscypliny indywidualnej. Są nimi:

  • śauca – czystość

  • santosza – zadowolenie

  • tapas – żarliwa dyscyplina

  • sawdhjaja – studiowanie własnego ja

  • iśwarapranidhana- skupienie na iśwarze.

Śauca, czystość, odnosi się nie tylko do czystości fizycznej (techniki oczyszczające, praktyka asan, a nawet kąpiel :)) jak również do czystości mowy i umysłu. W czasach, w których jesteśmy BOMBARDOWANI informacjami niekoniecznie nam potrzebnymi „do szczęścia” jak dziesiątki reklam, warto czasem pobyć offline. Wiele ludzi rezygnuje z oglądania telewizji, sama żyję już od kilku lat bez radia i niebieskiego ekranu (oczywiście filmy i seriale oglądam, ale tylko te które są dla mnie istotne i w większości bez reklam). Jest to bardzo oczyszczające doświadczenie, polecam :). No i chyba najfajniejsza rzecz jaką mógł nam dać Patanjali czyli santosza! Wyobraźcie sobie, że joga mówi żeby się... cieszyć! Ze stanu zastanego, z tego co jest i z tego czego nie ma. Tak po prostu! (polecam artykuł Izy odnośnie santoszy: https://joga-gliwice.eu/pl/artykuly/11-o-jodze/31-santo%C5%9Ba-%E2%80%93-czyli-jak-sobie-odpu%C5%9Bci%C4%87%E2%80%A6.html)

Trzeci stopień jogi to wspomniane wyżej asany. Czwarty - pranayama, której praktyka ma pomóc nam w uspokojeniu ciała i umysłu. Istnieją różne techniki, które mają różne oddziaływanie na nasz organizm. Wspólnym mianownikiem tych metod jest skupienie uwagi na oddechu, jego jakości, fazach i próba ich kontrolowania. Świadomy oddech, dobrej jakości, wynosi praktykę asan na wyższy poziom. Sama pranayama jest najlepszym wstępem do technik koncentracyjnych, a w rezultacie medytacji. Piątym stopniem jogi jest pratyhara – odwrócenie uwagi od obiektów postrzeganych przez nasze zmysły, a w rezultacie skupienie się na naszym wnętrzu. Praktyką pratyhary jest między innymi głęboka savasana czy joga nidra. Ostatnie trzy człony jogi to dharna – skupienie uwagi, koncentracja, dhayana – medytacja oraz samadhi – połączenie się z przedmiotem medytacji. Jeśli chodzi o te stopni ścieżki jogowej to dopiero zaczynam poznawać „z czym to się je”. Od ponad roku siadam codziennie do praktyk koncentracyjnych (bo jeszcze nie jestem na etapie medytacji). Zmiany jakie zachodzą są bardzo subtelne, ale odczuwalne. Źródła podają niezliczone zalety praktyki technik koncentracyjnych i medytacji, między innymi: leczy nadciśnienie, bezsenność, arytmię serca, łagodzi migreny, chroniczny ból, depresję, zwiększa poziom serotoniny, prowadzi do zmian w naszym mózgu odpowiedzialnych za koncentrację, empatię i pamięć, uczy lepszej reakcji na rzeczywistość, daje spokój, poprawia jakość relaksu, rozumienie, itp. itd. Jak widać gra jest warta świeczki, bo przecież wystarczy „tylko” usiąść na chwilę z zamkniętymi oczami (w najbardziej powszechnej formie medytacji). Jak się domyślacie łatwo nie jest, ale warto próbować. Każda próba przybliża do celu. Każdorazowo uczymy się naszego umysłu i jego reakcji na próbę koncentracji. Korzyści z tych praktyk, jak widać, są niezliczone!

No dobra, czas na podsumowanie. Po pierwsze: to nie jest tak, że teraz jak już wiem jak mam robić żeby było dobrze to znaczy, że zawsze robię dobrze i taka jestem oświecona, że hej. Absolutnie nie. Często robię rzeczy niezgodne z założeniami tej filozofii, ALE staram się wyciągać wnioski z każdego przypadku. Staram się lepiej zrozumieć swoją reakcję tak, aby w przyszłości móc postąpić inaczej. Obserwuję.

Po drugie: myślę, że dobrze jest tą jogę wdrażać na zasadzie EWOLUCJI, a nie REWOLUCJI. To znaczy po troszeczku, małymi dawkami, tak aby była dobrze zintegrowana z naszym ja, z naszym życiem. Żeby była pełna zgoda na zmiany, a nie odczucie przymusu i rygoru. Jeśli ktoś potrafi to zrobić „na raz” to super, ale dla reszty świata polecam metodę małych kroczków.

Po trzecie: jogę jako system filozoficzny praktykuję wszędzie i zawsze . To nie tylko godzina na macie, ale też sytuacja na drodze w której zamiast użyć klaksonu uśmiecham się szeroko, codzienna rozmowa z kasjerką w lidlu, która nazywa mnie „królewną śnieżką”, to moment w którym zdałam sobie sprawę, że poniosły mnie emocje w kontakcie z teściową…

Po ostatnie: Dlaczego joga nie działa? Bo nie praktykujesz jogi… :).

 

 

Literatura:

1. Hartranft Chip, Jogasutry Patańdźalego Techniki medytacji i metafizyczne aspekty jogi, Gliwice, Wydawnictwo HELION,2003, ISBN: 978-83-246-5079-8

2.Wielobób Maciej, Psychologia Jogi wprowadzenie do Jogasutr Patańdzalego, Gliwice, Wydawnictwo HELION, 2013, ISBN: 978-83-246-7863-1

3. https://joga-abc.pl/dlaczego-joga-nie-dziala-patrycja-gawlinska/ (z dnia 10.07.2019)

4. https://maciejwielobob.pl/2015/12/joga-medytacja-nie-dziala-dlaczego/ (z dnia 10.07.2019)

5. https://joga-abc.pl/yamy-i-niyamy-czyli-10-zasad-etycznych-jogina-do-refleksji/ (z dnia 10.07.2019)

Galeria