Artykuły

zdj. Justyna Wesolowska & Mariusz Potyralski

(artykuł ukazał się w magazynie JOGA, magazyn nr 13)

Słowo tantra wywołuje w nas przeróżne emocje. Zazwyczaj o pejoratywnym wydźwięku. Kojarzy nam się z wschodnią folwarcznie złotą religijnością rodem z Boollywood, czy z tajemniczymi ekstremalnymi pozycjami ciał kamasutry. Przywołuje obrazy sekciarskich rytuałów i rozpasanych grupowych seksualnych praktyk zakończonych kosmicznym orgazmem. Dla niektórych jest ewentualnie intrygującym kultem wolnej miłości. Bardzo często traktowana jest także jednoznacznie z formą seksualnego wyzwolenia rodem z epoki „dzieci kwiatów” lub egzotyczną terapią dla par. Faktycznie tantra ma z tym wszystkim niewiele wspólnego.

Jednak aby odpowiedzieć na pytanie czym jest tantra i dlaczego wywołuje takie emocje musimy spojrzeć szerzej zarówno na czasy, w których się kształtowała jak i zrozumieć nasze współczesne. Dostrzec uwarunkowania i zależności, które sprzyjały jej postaniu oraz te, które powodują naszą do niej niechęć.

Zacznę od ciała.

Dlaczego intelekt stał się ważniejszy niż ciało?

W procesie ewolucji nasz mózg nieraz okazał się nader przydatnym narzędziem – często przydatniejszym niż mięśnie, pazury i zęby – decydując o naszym przetrwaniu. Dlatego też zgodnie z prawem przyczynowości następujących zmian oraz teorią dostosowania nasz gatunek ewoluował w kierunku utrwalenia cech sprzyjających szybkiemu rozwojowi mózgu właśnie. Jak najbardziej warunkowało to na różny sposób nasze zachowanie. Mózg jako król kontroli złożonego zachowania multiplikował złożoność świata, który stwarzał. Walory umysłowe stawały się coraz cenniejsze i coraz staranniej pielęgnowane kreując z czasem kulturę, stawiającą je na piedestale. Staliśmy się homo sapiens sapiens bardzo. Już jako dzieci wyrastamy w społeczeństwie, którym rządzi intelekt dlatego też staje się on i dla nas najważniejszy niezależnie czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie. To on produkuje nasze ego, nasze „ja” oraz nasze „mam”, które utożsamiamy ze sobą niepodzielnie i które jak ufamy stanowią trzon naszego jestestwa.

Niewątpliwie na ogromny rozdźwięk pomiędzy postrzeganiem przez nas naszego intelektu wraz z jego produktami ,a postrzeganiem naszego ciała wpływały także inne zmienne -wierzenia i religie.

Jaki jest wpływ religii na postrzeganie ciała?

Na postrzeganie ciała człowieka miały ogromny wpływ wszelkie wierzenia i religie. Oferując zestaw gotowych przepisów na zbawienie czy wybawienie od cierpienia egzystencji (?!) i od cierpienia ciała zmieniły one radykalnie nasze poglądy. Kościoły oraz ośrodki wyznaniowe starając się kontrolować wszelkie aspekty naszego świata doprowadziły z czasem do unieważnienia ciała kreując je jedynie jako „więzienie duszy”. Niedoścignionym modelem stał się asceta, mnich lub święty, który poprzez systematyczne i zapamiętałe umartwianie zupełnie neguje swoje ciało. Ba! Składa je w ofierze na ołtarzu wiary.

Model różnie pojętego wyzwolenia poprzez „umieranie za życia”, samoudręczania i składania w ofierze siebie w mniej lub bardziej subtelnej formie przewija się w wielu religiach, kształtując nasz światopogląd czy tego chcemy czy nie. Ciągłe antycypowanie śmierci (nawet tej prowadzącej do odrodzenia) zmienia na zawsze nasze postrzeganie życia.

Religia chrześcijańska zakłada nasze boskie pochodzenie czyli stworzenie nas na obraz i podobieństwo Boga, co stało się powodem poczucia naszej wyższości. Wyniosło nas ponad materialny, zwierzęcy świat niższych gatunków oraz związany z nim świat cielesności wszelakiej…

Ciało z tego punktu widzenia nie przejawiało więc zbytniej wartości. Wręcz stało przeszkodą na drodze ku nieśmiertelności.

Tantra, joga oraz geneza naszych uprzedzeń.

Na taki grunt przygotowany przez uwarunkowania kulturowe i religijne – negowanie ciała, traktowania go jako pewnej przeszkody w naszej duchowości trafia filozofia tantry. Filozofia antyascetyczna, zakładająca wyjątkowość i ważność ciała jako instrumentu koniecznego do transformacji. Transformacji, która zmieni poprzez pracę z ciałem także i umysł. Filozofia uznająca doświadczanie i świadomość ciała jako konieczną drogę rozwoju.

W kulturze chrześcijańskiej na jakiej wyrośliśmy takie postrzeganie nie jest popularne – zresztą podobnie jak w ortodoksyjnych indyjskich systemach filozoficznych.

Tu odradzamy się, wstępujemy na wyższy poziom i doświadczamy sacrum poprzez ofiarę i przeróżne wyrzeczenia. Ciało jest tu postrzegane jako profanum, jako coś co odwodzi nas od Boga, przeszkadza, odsuwa od świętości często same będąc źródłem grzechu.

Tantra odmiennie. Zakłada i odnajduje sacrum w profanum – w doświadczaniu naszej świeckiej codzienności, w doświadczaniu naszego ciała.

Bardzo podobnie jak tantra traktowana jest w naszej kulturze także i joga.

Muszę tu przyznać, że joga a właściwie hatha joga praktykowana obecnie w różnych formach (nie tylko na zachodzie) bliższa jest tak naprawdę tantrze właśnie niż jodze, którą opisał Patańdżali w Jogasutrach.

Joga Patańdżalego to „wyeliminowanie stanów świadomości” (JS I, 2), które to zgodnie z yogadarśana (wizja, zrozumienie, doktryna jogi) osiągniemy poprzez abhjasa (praktyki) i tapas (ascezy). Dzięki nim według Patańdżalego poprzez osiągnięcie samadhi (głębokiej koncentracji niezakłóconej bodźcami zewnętrznymi) przekraczając naszą ludzką kondycję doświadczamy wolności. Ideał jogi Patańdżalego to stan „wyzwolenia z życia” , stan poza czasem, stan poza osobowością i ciałem osiągnięty poprzez „śmierć kondycji ludzkiej” – poprzez praktyki ascezy i metodycznej kontemplacji. Joga klasyczna Patańdżalego była systemem ortodoksyjnym zakładającym definitywny rozbrat z życiem świeckim. Upraszczając można więc stwierdzić, że droga, która podążał jogin Patańdżalego znacznie bliższa była drodze świętego katolickiego niż drodze tantryka.

Niemniej joga zmieniała się, przystosowywała do religii i wierzeń indyjskich co widać w kolejnych wielkich jogicznych dziełach: Hathajogapradipice, Gheranda-samhicie, Śiwa-samhicie raz oczywiście Bhagawadgicie.

Założenia znanej nam dziś hatha jogi są zaś zbliżone do założeń tantry. W obu tych praktycznych filozofiach ciało ludzkie ma znaczenie. W obu ciało jest pewnym instrumentem dążącym do „zniszczenia starości i śmierci”, „przezwyciężenia śmierci”. W znanej nam hatha jodze stany świadomości schodzą na dalszy plan. Na pierwszy wysuwa się fizjologia medytacji i praktyka praktyka praktyka – podobnie jak w tantrze. W jednej i drugiej droga jest długa i wymaga cierpliwości oraz systematyczności.

Podobnie też akceptacja jogi jak i tantry w naszej kulturze pozostawia wiele do życzenia…

Czym jest tantra?

Już tłumaczenie znaczenia terminu tantra jest bardzo szerokie. Przedrostek tan znaczący kontynuować, mnożyć, rozciągać łączy się tu z rdzeniem tra znaczącym metodę, sposób, proces, wznoszenie. To daje w tłumaczeniu to co rozszerza poznanie.

Tantra jest duchową ścieżką rozwoju zawierającą zespół technik i system praktyk opartych na założeniu, że w poszukiwaniu wyzwolenia konieczne jest powrót do źródeł i wyjście od doświadczeń fundamentalnych. Zakłada ona, że nasze ciało jest instrumentem koniecznym do pracy z energią. To filozofia praktyczna oferująca narzędzia konieczne do pogłębiania świadomości i poszerzania percepcji. Ważne są tu koncepcje związane z istnieniem energii oraz praca z tą energią (mudry). Tantra wyznacza i rozróżnia systemem ćakr i nadi – ośrodków i kanałów energetycznych oraz uczy jak wyzwalać i jak zachować energię (kundalini).

Tantra stosuje oprócz praktyk związanych z wykonywaniem asan (hatha jogi), ćwiczeń medytacyjnych i koncentracyjnych, wizualizacji i mantr także świadome podejście do seksualności. W niektórych szkołach tantrycznych można spotkać się z praktykami uczącymi panowania nad energią seksualną. Seksualność występuje tu jednak jako jedna z sił mogących rozwijać świadomość.

Z punktu widzenia historycznego tantra jest panindyjskim ruchem filozoficznym powstałym około IV wieku naszej ery. W dość krótkim czasie jej elementy przyswoiło wiele indyjskich wyznań i religii oraz zaadaptowała ją istniejąca duchowość ludowa. Poprzez to zrodziło się wiele jej odmian i rodzajów. Z punktu widzenia postrzegania jej przez społeczeństwo można tu wyróżnić bardziej akceptowalną społecznie „tantrę prawej ręki” opartą na praktykach duchowych (mantry, medytacja i wizualizacja) oraz nieakceptowalną „tantra lewej ręki” oparta na praktykach łamiących tabu jak picie alkoholu, jedzenie mięsa i stosunek seksualny.

Z punktu widzenia formalnego konieczny jest tu guru nauczyciel, proces inicjacji oraz pewna tajemniczość praktyk.

Stała się tantra także przez swoją wielorakość w relatywnie krótkim czasie pewną modą, rysem widocznym nie tylko w mistyce i filozofii ale także dostrzegamy w pozostałych aspektach kultury indyjskiej. Widać jej wpływy w rytuałach i obrzędowości, w literaturze, sztuce i ikonografii.

Skąd wzięła się jej popularność?

Stała się tantra formą odpowiedzi na istniejące w religiach indyjskich silne nurty łączące drogę do wyzwolenia, metafizycznego poznania czy swoistej integracji z różnie manifestowanym szeregiem praktyk związanych z wyrzeczeniem się, kontemplacją, ofiarą i ascezą. Praktyki te mają tu cel zbawczy. W indyjskich filozofiach praktyki te mając wyzwolić nas, od cierpienia, niewiedzy i bólu egzystencji. Ich zadaniem jest uświadomienie nam wolność negując wiele aspektów naszej osobowości i niejako nas odczłowieczając. Zresztą nasza osobowość z ich punktu widzenia- kiedy wyzwolenie staje się faktem- jest już niepotrzebna. Ciało zaś podobnie – jest tu zazwyczaj tylko pewnym nośnikiem, jedną z nieskończonej mnogości form natury, którą należy poznać i definitywnie opanować. Tak więc świat i życie w większości filozofii indyjskich jawią się jako pełne bólu, iluzji i przemijania, które należy odwartościować i odrzucić.

Jakby w odpowiedzi, z niezgody na takie postrzeganie rzeczywistości rodzi się tantra. Ta filozofia nie neguje ciała lecz postrzega je jako przejaw doskonałości, jako „żyjący Kosmos”. Jest ono potrzebne ponieważ jest punktem wyjścia do zintegrowania przeciwstawnych zasad i dwoistości, rodzących cierpienie. Ciało musi być tu silne i zdrowe ponieważ jest ono konieczne do doświadczania, które prowadzi do wyzwolenia. Duży nacisk kładzie się tu na aspekty naturalnej spontaniczności i wyzwolenie ukrytych sił drzemiących w człowieku.

Popularność tantry zrodziła się -mimo wszystko- z jej „normalności”. Tantra oparta na założeniu, że w doświadczaniu dnia codziennego – doświadczaniu będącym udziałem każdego z nas także jest element doskonałości jest dla nas bardziej dostępna. Tu nie trzeba być ascetą lub mnichem żeby dostąpić wyzwolenia. Tu rzeczywistość wspomaga nas w wyzwoleniu z cierpienia i nie trzeba jej negować, ponieważ już jest ona doskonała.

Galeria