Santośa – czyli jak sobie odpuścić…

zdj. Justyna Wesolowska & Mariusz Potyralski

Izabela Raczkowska

Przyjemność i zadowolenie jest w naszej kulturze przyjemności traktowane dwojako – z jednej strony wielbimy je jednak z drugiej umniejszamy jego rolę i demonizujemy. Mamy wkoło całą masę propozycji rozrywek jednak nie umiemy z nich czerpać przyjemności. Faust wpadł przecież w ręce Mefistofelesa kiedy powiedział „Chwilo, trwaj wiecznie”. Uważamy radość i przyjemność  za atrybut ludzi prostych i przyziemnych, stanowczo nierozwiniętych duchowo. Za coś niższego. Wiele religii przyczyniło się do wypracowania takiego punktu widzenia, odrzucając zmysłową przyjemność jako atrybut rozwiązłości.

Nie pozwalamy sobie na zadowolenie – jesteśmy zbyt zapracowani, nastawieni na dany cel, zajęci, zestresowani i spięci. Dodatkowo leżąca często u podstaw radości zmysłowość kojarzy nam się z winy religii czy kultury nie za dobrze…

A przecież uczucie przyjemności i zadowolenia jest zupełnie naturalne. Każdy z nas może to potwierdzić kiedy po paru godzinach bólu głowy doznaje ulgi, kiedy czuje zapach świeżo parzonej kawy, kiedy czuje ciepłe promienie wiosennego słońca na twarzy lub dotyk dłoni ukochanej osoby. Umiejętność odczuwania przyjemności bierze się z większej świadomości swego ciała. Z dostrzegania i rozumienia. Nie wszyscy umiemy się cieszyć…

Goethe pisał że przyjemność to dar dla tych którzy identyfikują się z życiem i doceniają jego piękno. W Darśana – upaniszadzie wykładającym system Patańdżalego, santosa jest nazwana zachwytem i rozkoszowaniem się tym, co przyniesie los. Umiejętność życia tu i teraz, doceniania i cieszenia się chwilą – leży u podstaw zadowolenia. Koncentrowanie się na przyjemnych stronach zwykłych czynności to sztuka, która może otworzyć przed nami drogę do akceptacji i harmonii. Rozkoszujmy się więc filiżanką herbaty, pianą na rekach podczas zmywania naczyń, zapachem świeżo uprasowanej koszuli i mrozem szczypiącym policzki.

Swego czasu stworzyłam swój prywatny spis błogosławieństw – codziennie myślałam za co jestem komu lub czemu wdzięczna, za co mogę dziękować: za śmiech dzieci, zapach chleba, gwiazdy na niebie i zapach kwiatów – czasu mi nie starczało aby wyliczać :)

Znalezienie piękna i harmonii w codzienności nadaje zwykłości duchowy wymiar…

Osho napisał kiedyś, że aby być Buddą trzeba najpierw być Zorbą. Pisał:  ”Nie tęsknij za innym światem. Żyj w tym namiętnie i intensywnie, całym swoim istnieniem, całą swoją istotą. Przekroczyć ten świat możesz tylko wtedy, gdy mu zaufasz, będziesz kochał i radował się życiem. Gdy zmierzysz się z tym światem, staniesz się ześrodkowany i uważny. Owa uważność stanie się drabiną, po której możesz wspiąć się od Zorby do Buddy.” Budda powstaje z doświadczenia doświadczania…

Patańdżali w Jogasutrach pisał że z zadowolenia rodzi się nieprzebrana radość.

Zadowolenie i radość pozwalają nam przekraczać swoje uwarunkowania, dają motywację i energię do twórczego życia.

Podchodźmy ciut mniej poważnie do siebie, ciut mniej skupiajmy się na rezultatach a więcej na teraźniejszości, pozbądźmy się oczekiwań. Odpuśćmy i pozwólmy sobie na radość.

Posted in O jodze | Tagged , , , , , , , , | Leave a comment

Czy potrafisz uderzyć w niebo kamieniem?

Maciek Wielobób

Druga sutra w pierwszym rozdziale Jogasutr jest zdecydowanie najbardziej znanym fragmentem traktatu, ponieważ Patańdżali przedstawia w niej swoją definicję jogi. Do dziś definicja ta jest prawdopodobnie najdoskonalszą próbą oddania znaczenia terminu „joga”.
Sutra I.2. brzmi następująco: „Joga to zatrzymanie poruszeń umysłu.” (yogaś cittavrttinirodhah). Idea zatrzymania poruszeń umysłu jest zrozumiała dopiero, gdy zrozumiemy koncepcję umysłu w jodze. W filozofii jogi nie postrzega się umysłu jako swego rodzaju (materialny lub niematerialny) obiekt, a jako proces, aktywność, którą się wykonuje. Poruszenia umysłu (sanskr. cittavrtti) – myśli, emocje, spostrzeżenia tworzą zapisywane w sferze dyspozycyjnej ukryte wrażenia (sanskr. samskara). Z kolei te wrażenia wyzwalają następne poruszenia i w ten sposób dochodzi do efektu błędnego koła. Myśli i emocje wzmacniają nieświadome wrażenia, wrażenia z kolei wzmacniają konkretne myśli i emocje. Jak łatwo zauważyć, taki mechanizm, gdy jest poza świadomą kontrolą, prowadzi do stanu porównywalnego do uzależnienia lub obsesji. I tu właśnie ma z pomocą przyjść praktyka jogi.
Przeanalizowanie powyższej koncepcji umysłu prowadzi do wniosku, iż jedynym sposobem, aby usunąć niekorzystne wrażenia w sferze dyspozycyjnej, jest zastąpienie ich innymi wrażeniami, które dla odmiany będą działały uspokajająco na umysł. Dlatego właśnie istotą jogi jest poszukiwanie praktyk i przedmiotów koncentracji, które przynoszą wrażenie spokoju umysłowego. To właśnie samskara spokoju (samskara powściągnięcia) stopniowo usuwa ze sfery dyspozycyjnej umysłu inne, prowadzące do cierpienia wrażenia. (Nie należy jednak mylić jednak zastępowania samskar – samskarą powściągnięcia z wyparciem. Samskara spokoju jest naturalnie wytwarzana przez proces koncentracji, dzięki czemu „schodzą” „stare” samskary.). Koncepcja ta tworzy kontekst jogi i wszystkich praktyk przedstawianych przez Patańdżalego.
Umysł – świadomość empiryczna (citta) według jogi ma 3 funkcje:
a. wyższe funkcje poznawcze w postaci świadomości intuicyjnej (buddhi),
b. odbiór i przetwarzanie danych pochodzących ze zmysłów w postaci umysłu (manas),
c. poczucie własnej odrębności – ego (ahamkara).
W sutrze I.3. Patańdżali przekazuje nam dodatkowe informacje na temat stanu jogi. Mówi, że gdy poruszenia umysłu zostają zatrzymane: „Wtedy widz utrzymuje się w swej prawdziwej naturze” (tada drastuh svarupe ?vasthanam). By zrozumieć odpowiednio tę sutrę, musimy pochylić się na chwilę nad filozofią sankhji. Sankhja jest prawdopodobnie najstarszą filozofią indyjską, zajmuje się zasadniczo ontologią. Dokonuje symbolicznego opisu elementów świata w formie 25 jakości (tattv). Oczywiście opisu tego nie należy rozumieć dosłownie – raczej jako pewnego rodzaju schemat, strukturę dynamiczną procesu medytacji. To, co warto zapamiętać z niniejszej koncepcji (przedstawionej na poniższym diagramie) to fakt, że w sankhji (a co za tym idzie także w jodze) przyjmuje się, iż realnie istnieją 2 podstawowe zasady rzeczywistości:
- prakriti (aktywna, ewoluująca Natura lub Materia, w tym także materia subtelna np. umysł),
- purusza (pasywny Duch).

Najważniejszy tekst tradycji sankhji – Sankhja karika Iśwarakriszny z około IV-V w. n.e. -w następujący sposób rozprawia o puruszy (duchu): „Z przeciwstawności własności puruszy i prakriti wynika, iż purusza: jest świadkiem, jest odrębny względem cech natury, jest obojętny, jest widzem, jest bierny.” (IV.19).
Bazując na powyższych założeniach sankhji możemy teraz przetłumaczyć sutrę I.3. w następujący sposób: „Gdy poruszenia umysłu (cittavrtti) zostają zatrzymane, purusza pozostaje w swojej prawdziwej naturze”. Gdy cittavrtti zostaną zatrzymane, jak podaje Wjasa w Jogabhaszji (I.3): „Siła podmiotu świadomości pozostaje (utrzymuje się) wówczas w swojej właściwej naturze tak jak w kajwalii (jedyności, absolutnej wolności)”. Warto zwrócić uwagę na źródłosłów słowa widz – tzn. widzący, wglądający (w sanskrycie ma zdecydowanie pasywne zabarwienie), a nie działający, myślący itp.
Patańdżali również opisuje stan odwrotny, zwracając uwagę w sutrze I.4., że „Gdy poruszenia umysłu nie są zatrzymane, widz utożsamia się z poruszeniami świadomości.”(vrttisarupyam itaratra).
* * *
W tradycji jogi mówi się, że w świecie cierpienia (sansara) utrzymuje nas fałszywa identyfikacja czyli to, że nie utożsamiamy się z puruszą, tylko z jakąkolwiek inną z postrzeganych przez nas pozostałych 24 tattv (jakości), które poznaliśmy analizując filozofię sankhji. Są osoby, które identyfikują się ze swoim ciałem, inne z poczuciem własnej odrębności, inni z wyższymi funkcjami poznawczymi (buddhi). W skrajnym przypadku, gdy pojawia się jakiekolwiek wrażenie, myśl, emocja – utożsamiamy się z nią.
Kiedyś jako ilustrację dla braku identyfikacji z ciałem (deha) i umysłem (citta) ktoś opowiedział mi historię o pewnym wybitnym nauczycielu adwaita wedanty. Tym nauczycielem był Swami Rama Tirtha, który żył na przełomie XIX i XX wieku. W trakcie swego krótkiego i owocnego życia spędził około roku nauczając w Stanach Zjednoczonych. Podobno miał nietypowy zwyczaj mówienia o sobie w trzeciej osobie, bez używania zaimka „ja”, co zresztą często wywoływało zamieszanie wśród amerykańskich słuchaczy. Pewnego dnia wrócił do domu, w którym mieszkał w Stanach, cały czas się śmiejąc. Gospodarze zapytali go: – Swamiji, co spowodowało twój szczery śmiech? A Rama Tirtha odpowiedział: – Na ulicy kilku chuliganów zaczęło rzucać kamieniami w Ramę. I Rama był okropnie zły. Chciał coś zrobić, podjąć jakieś działanie, ale ja nie współpracowałem z nim, stałem z boku. Gospodarz zapytał: – Nie nadążam za tym, co mówisz. Przecież ty jesteś Ramą. O kim mówisz?, a Swami na to odpowiedział: – Ja nie jestem Ramą, ja jestem widzem. To ciało jest Ramą, a ci chuligani nie są w stanie rzucić kamienia we mnie. Jak kamień może uderzyć czystą świadomość? Czy potrafisz uderzyć niebo kamieniem?

Strona na temat warsztatów, książek i szkoleń M. Wieloboba: http://maciejwielobob.pl

Strona szkoły Macieja Wieloboba: http://www.joga-krakow.pl

Blog Macieja Wieloboba o jodze: http://www.joga-blog.pl

 

 

Posted in O jodze | Tagged , , , , , , , , , , | 1 Comment

Jama sadhana i nijama sadhana – podstawa jogi.

Maciej Wielobób

W swojej głównej metodzie jogi – astanga jodze (nie mylić z astanga vinyasa jogą!), Patańdżali jako pierwsze dwie praktyki ustanawia jamę i nijamę. Dziś często zapominamy o tych dwóch grupach praktyk. Pamiętamy o asanach, czasem o pranajamie i medytacji. Jednak jamy i nijamy wydają się nieatrakcyjne, a trącą także trochę pouczeniami etycznymi. Jednakże, gdy poddamy dokładnej analizie swoje doświadczenia z życia i praktyki, dowiemy się, że nie ma możliwości usunięcia swoich uwarunkowań poprzez praktykę asan, pranajamy, pratyahary i medytacji, jeśli nie uregulujemy na podstawowym poziomie swoich relacji z innymi (za pomocą praktyki jama sadhany) i relacji ze sobą i swoimi emocjami (za pomocą nijama sadhany).

Jama sadhana

Jak wspomniałem, jako pierwsze stadium praktyki jogi ośmioczłonowej wymienia Patańdżali jamy ? praktyki dyscypliny społecznej, które regulują funkcjonowanie umysłu w naszych relacjach z innymi. W sutrze II. 30 przeczytamy: „Niekrzywdzenie, prawda, niekradzenie, wstrzemięźliwość i nieposiadanie są praktykami dyscypliny społecznej (formami umiaru).”(ahimsasatyasteyabrahmacaryaparigraha yamah).

Pomimo, wydawałoby się, etycznego charakteru tej grupy praktyk, autor Jogasutr nie umieszcza ich tu ze względów moralnych, a z powodów psychologicznych. Jamy regulują nasze funkcjonowanie w relacjach z innymi, w ten sposób zapewniając odpowiedni stan umysłu, ale też i odpowiednie okoliczności (w postaci określonej jakości relacji z innymi), dla realizacji dalszych etapów praktyki. Ze względu na psychologiczny charakter jogi klasycznej można by się pokusić o tezę, że jamy i nijamy są swego rodzaju praktykami oczyszczającymi, których miejsce w nauczaniu Patańdżalego można porównać do miejsca 6 praktyk oczyszczających (śat karma) w postklasycznej hatha jodze, opartej o ezoteryczną koncepcję ciała.

Patańdżali wymienia w omawianej sutrze następujące jamy:

  • ahimsa (niekrzywdzenie),
  • satya (prawda),
  • asteya (niekradzenie),
  • brahmacarya (wstrzemięźliwość, oddanie Bogu),
  • aparigraha (nieposiadanie, wolność od chciwości).

Wjasa w Jogabhaszji (Jbh. II.30) zwraca uwagę, że nadrzędną jamą jest praktyka niekrzywdzenia, a wszystkie pozostałe są jej przyporządkowane: „pozostałe jamy i nijamy – mające niekrzywdzenie za podstawę – praktykuje się dla wytworzenia stanu niekrzywdzenia.” .

Ahimsa

Mówi się, że „ahimsa jest niewyrządzaniem cierpienia słowem, myślą, ani uczynkiem”. Praktykę ahimsy musimy rozpocząć od nas samych. Pujya Swami Chidanand Saraswatiji pisze: „prawo ahimsy (..) odnosi się także do nas samych. Kiedy palimy tytoń, bierzemy narkotyki, spożywamy jedzenie, które prowadzi nas do cukrzycy lub chorób serca czy też gdy angażujemy się w związki, w których jesteśmy wykorzystywani, tłamszeni i sprowadzani do roli ofiary, a także gdy po prostu marnujemy nasz cenny czas zaangażowani w bezsensowną aktywność ?-na te wszystkie sposoby wyrządzamy sobie krzywdę.”. Praktyka niewyrządzania sobie krzywdy może dziać się na wielu poziomach: zaniechania aktywności prowadzących do przyszłego cierpienia fizycznego, podejmowania działań na rzecz zniesienia cierpienia fizycznego, ale też pracy nad umysłem -wykorzenianie negatywnych tendencji sprowadzających nas na manowce. Praktyka niekrzywdzenia siebie może odbywać się na (pozornie) prostym poziomie doboru odpowiedniego dla nas, odżywczego sposobu odżywiania, ale też na poziomie budowania właściwego, otwartego, pozbawianego uprzedzeń sposobu doświadczania rzeczywistości. Później dopiero praktykę ahimsy możemy realizować wobec innych. Anandamurti zauważa: „Prawidłowo realizując ahimsę, musimy tak żyć, aby być pewnym, że nasze myśli ani działania nie powodują niczyjego cierpienia ani nie są niesprawiedliwe dla nikogo. Jakakolwiek myśl lub działanie z intencją spowodowania czyjejś krzywdy możemy określić jako ‘himsa’. Jednakże proces życia wymusza destrukcję pewnych niższych form, niezależnie od tego czy dzieje się tak intencjonalnie czy nie. Proces oddychania zabija miliony komórek. (…) Zastosowanie profilaktyki oznacza destrukcję milionów bakterii i wirusów. Pasożyty (…) etc. są zabijane na różne sposoby. Ale to jest niezbędne dla utrzymania się przy życiu, nie ma tu intencji powodowania cierpienia. Takie akty nie mogą być rozpoznane jako ‘himsa’, ponieważ są czynione w samoobronie.”

Patańdżali w sutrze II.35 wyjaśnia, że gdy praktykujący ugruntuje się w niekrzywdzeniu, wówczas w jego obecności ustają wszelkie akty wrogości.

Satya

Termin satya najczęściej tłumaczy się jako ‘prawda’, jednakże Anandamurti twierdzi, że nie ma odpowiedniego tłumaczenia tego pojęcia w językach europejskich i podaje następującą definicję: „satya oznacza należyte działanie umysłu i właściwe użycie słów dla dobra swojego i innych”. To jest bardzo doniosła definicja, która podporządkowuje prawdę praktyce niekrzywdzenia, a ponadto pokazuje nam, że możemy kształtować rzeczywistość w oparciu o rozumianą w ten sposób prawdę.

Wielu z was zapewne słyszało historię na temat „filtrów” Sokratesa (469-399 p.n.e.), wybitnego greckiego filozofa. Jak mówi anegdota, pewnego dnia do Sokratesa przyszedł jeden z jego przyjaciół i powiedział:

- Sokratesie, wiesz, czego właśnie dowiedziałem się o twoim uczniu?

- Zatrzymaj się na chwilę – odrzekł filozof – zanim mi o tym powiesz, chciałbym poddać tę informację pewnej próbie. Taki potrójny filtr, przez który przepuścimy twoją wiadomość.

- Potrójny filtr?

- Dokładnie! – kontynuował Sokrates - nim powiesz mi coś o moim uczniu, sprawdźmy te informacje pod kątem 3 wartości. Pierwsza z nich to PRAWDA. Czy jesteś całkowicie pewien, że to, o czym chcesz mi powiedzieć jest prawdą?

- No, niezupełnie – odpowiedział zaskoczony rozmówca – właściwie to dowiedziałem się o tym od kogoś…
- W porządku! – przerwał mu filozof – więc nie wiesz, czy to jest prawda czy nie. Teraz drugi filtr – filtr DOBRA. Czy chcesz mi powiedzieć o tym uczniu coś dobrego?

- Nie, wręcz przeciwnie…

- W takim razie – odparł uczony – chcesz mi powiedzieć coś złego o nim, ale nie jesteś pewien czy  to prawda. Został jeszcze ostatni filtr: filtr UŻYTECZNOŚCI. Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest dla mnie użyteczne?

- Cóż, właściwie to nie…

- A zatem – skonkludował Sokrates – jeśli to, o czym chcesz mi powiedzieć może nie być prawdziwe, nie jest dobre, ani nawet przydatne dla mnie, to, po co o tym w ogóle mówić?

Wymienione wartości prawdy, dobra i użyteczności ? wszystkie zawierają się w terminie satya, dlatego właśnie Anandamurti pisze: „satya oznacza należyte działanie umysłu i właściwe użycie słów dla dobra swojego i innych”. Gdy praktykujący ugruntuje się w tak rozumianej praktyce satyi, wówczas „jego słowa nabywają mocy sprawczej”, co potwierdza Patańdżali w sutrze II.36.

Asteya

„Asteya - jak pisze Pujya Swami Chidanand Saraswatiji, - nie polega jedynie na powstrzymywaniu się od kradzieży cudzego mienia. Kradniemy wiele rzeczy nie zdając sobie z tego sprawy. Kradniemy czyjś czas poprzez marnowanie go na plotki lub narzekanie. Kradniemy czyjś wkład poprzez przypisywanie sobie cudzych osiągnięć. Okradamy Matkę Ziemię zużywając więcej niż potrzebujemy (…). Okradamy ubogich z godności, bezpieczeństwa i zdrowia, gdy kupujemy produkty wykonane przez tych ludzi w żałosnych warunkach. A jeśli Bóg pobłogosławił nas dobrobytem, kradzieżą jest niedzielenie się naszym majątkiem.”.

Kradzież w kontekście praktyki jogi jest sięgnięciem po cokolwiek, co nam się nie należy. Niekoniecznie musi to być przedmiot materialny, może to również być sięganie po wiedzę, na którą nie zasłużyliśmy, do której nie dorośliśmy, za którą nie zapłaciliśmy (czy to materialnie czy w inny sposób). Praktykując asteyę sięgamy tylko po to, co nam się należy i dzięki temu jak obiecuje Patańdżali w sutrze II.37: „Gdy praktykujący ugruntuje się w niekradzeniu, wszelkie bogactwa są w jego zasięgu”.

Brahmacarya

Brahmacarya jest praktyką nietrwonienia swojej energii, nierozpraszania swojej koncentracji. Często wiązana jest ze wstrzemięźliwością seksualną, choć nie znajduje to potwierdzenia ani w źródłosłowie terminu, ani w użyteczności takiego rozumienia w życiu współczesnym. „Brahmacarya (…) w rzeczywistości oznacza kogoś, kto jest ‘brahma-acarya’, to znaczy kogoś, czyje działania są w pełni oddane Bogu. Oznacza kogoś, czyja uwaga, energia i życie są skoncentrowane na Bogu.” pisze Pujya Swami Chidanand Saraswatiji. Podobny pogląd prezentuje Anandamurti: „Właściwe rozumienie ‘brahmacaryi’ to ‘pozostawanie związanym z Bogiem’. (…) Znaczeniem praktyki ‘brahmacarya sadhany’ jest traktowanie obiektów, z którymi wchodzi się w kontakt jako różne formy ekspresji Boga (…). Dzięki temu, nawet jeśli umysł jest poruszony biegnąc od jednego obiektu do drugiego, nie traci połączenia z Bogiem (…)”.

Jak zauważa Patańdżali gdy przychodzi ugruntowanie w brahmacaryi, praktykujący nabywa siłę, moc (virya).

Aparigraha

Mahatma Gandhi powiedział: „Na świecie wystarczy zasobów, aby zaspokoić potrzeby wszystkich, ale nie starczy, by zaspokoić chciwość choć jednej osoby.” Aparigraha to praktyka nieposiadania, niegromadzenia, wyrzeczenia się tego, co nam niepotrzebne.

Współcześnie, rozmaici sprzedawcy i specjaliści od reklamy są nastawieni na wygenerowanie, stworzenie w nas nowych potrzeb. W ten sposób tworzy się błędne koło ? po zaspokojeniu nowej potrzeby, powstaje kolejna, a potem następna itd. Jest tylko jeden sposób na zatrzymanie błędnego koła wiecznego niezaspokojenia – zredukować swoje potrzeby do minimum – zaspokajać tylko te, które potrzebne nam są do życia, zdrowia i sprawnego funkcjonowania w społeczeństwie. Warto pamiętać, że warunki się zmieniają i to, co było minimum dla Patańdżalego dwa tysiące lat temu, niekoniecznie jest minimum dla współczesnego człowieka, by nie pozostawał poza nawiasem społeczeństwa. Pamiętajmy, że stopień dziwactwa i odstawania od społeczeństwa nie jest miernikiem rozwoju duchowego.

Kontekstem aparigraha sadhany jest również praktyka bezinteresownego dzielenia się tym, co mamy: pieniędzmi, wiedzą, doświadczeniami.

W tradycji jogi podkreśla się, że efektem praktyki nieposiadania jest pełne poznanie swoich przeszłych uwarunkowań (por. np. JS. II.39). Jak pisze Wjasa (Jbh. II.39): „U praktykującego zjawia się odpowiedź na pytanie ‘Kim byłem?’, ‘Dlaczego taki byłem?’ , ‘Dlaczego jestem, jaki jestem teraz?’ i ‘Jaki będę w przyszłości i dlaczego?’”.

Nijama sadhana

W sutrze II.32 Patańdżali wprowadza nas w nijamy: „Czystość, zadowolenie, umiar, samopoznanie i poddanie się Bogu są praktykami dyscypliny indywidualnej”(śaucasamtosatapassvadhyayeśvarapranidhanani niyamah).

Nijamy – dotyczą naszej relacji z samym sobą, z naszymi sposobami reagowania, z naszymi emocjami. Patańdżali opisuje następujące praktyki niyamy:

  • czystość (śauca),
  • zadowolenie (santosa),
  • umiar (tapas),
  • samopoznanie (svadhyaya),
  • poddanie się Bogu (iśvarapranidhana).

Śauca

Śauca oznacza czystość i jest pierwszym aspektem nijama sadhany. W tradycji jogi mówi się o dwóch polach do realizacji tej praktyki:

  • czystość fizyczna,
  • czystość umysłowa.

Czystość fizyczna będzie obejmować wszelkie zasady higieny osobistej związane z myciem się, używaniem czystego ubrania, utrzymywaniem swojego otoczenia w czystości, jak również odpowiednie odżywanie i utrzymywanie ciała w sprawności. Zauważmy, że ten aspekt czystości pokazuje na zrównoważone podejście Patańdżalego, który ascezę postrzega raczej w umiarze, a nie w szkodzeniu sobie i świadomej ucieczce poza nawias społeczeństwa. Czystość umysłowa z kolei to praktyka uświadamiania sobie poszczególnych kleśi i uwalniania się od nich, jak również utrzymywania spokojnego, czystego stanu umysłu. Na pewno czystość umysłowa jest ważniejszą praktyką spośród tych dwóch, ale trzeba pamiętać, że samo utrzymywanie ciała w czystości (oczywiście nie jako realizacja natręctwa czystości) pomaga uzyskać czysty stan umysłu, a zatem czystości fizycznej nie możemy również lekceważyć.

W sutrze II.40 Patańdżali zauważa, że praktyka czystości przynosi zdystansowanie wobec swojego ciała i co za tym idzie, brak ekscytacji wchodzeniem w kontakt z innymi ciałami. W kolejnej sutrze (JS II.41) Patańdżali uzupełnia, że dzięki praktyce śauca pojawia się czystość sattwy, pogoda umysłu, jednolitość świadomości, opanowanie narządów psychicznych i zdolność bezpośredniego poznania swojej natury.

Santośa

Santośa jest praktyką zadowolenia i pełnej akceptacji aktualnej sytuacji. Tylko pełna akceptacja stanu teraźniejszego umożliwia nam przekroczenie swoich uwarunkowań. Brak zadowolenia niewątpliwie działa dezintegrująco, zarówno na umysł, jak i na ciało. Laghujogavasistha (2.1.73) podaje, że santośa to zrównoważone podejście do przeciwności i łaskawości losu, do rzeczy, które osiąga się łatwo, jak i do rzeczy, które są poza zasięgiem.

Praktyka bezwarunkowej akceptacji i zadowolenia jest niezwykle transformacyjnym narzędziem. Jak zauważa Patańdżali (JS II.42) z zadowolenia bezpośrednio rodzi się nieprzebrana radość.

Tapas, svadhyaya i iśvarapranidhana

Zwieńczeniem praktyki nijamy są trzy elementy znane nam już wcześniej z kriya jogi: tapas (umiar), svadhyaya (samopoznanie) i iśvarapranidhana (poddanie się Bogu). W tym kontekście jednak te trzy praktyki mają inne niż poprzednio znaczenie.

Praktyka umiaru (tapas) jest tu bezpośrednią konsekwencją zrównoważonego podejścia, generowanego przez praktykę santośi, jak również przygotowaniem do samopoznania (svadhyayi). Praktykujący obserwuje swój umysł w relacji ze zmysłami (buddhindriya/ jnanendriya) i narządami działania (karmendriya). Nie dąży do deprywacji, która jest jakby umieraniem, powolnym pozbawianiem się życia, ale też zachowuje uważność, by nie upajać się wrażeniami zmysłowymi, gdyż to ucina kontakt z rzeczywistością. Przez zrównoważenie w obrębie swojej relacji ze zmysłami i narządami działania (por. sutra II.43 „Poprzez zniszczenie nieczystości, praktyka tapasu przynosi panowanie nad ciałem i zmysłami”), stwarza pole dla uważności, która jest niezbędnym narzędziem w dalszej praktyce.

Kolejną praktyką jest svadhjaja, którą tym razem przetłumaczymy jako samopoznanie, studiowanie siebie. Jednakże, w tym kontekście, studiowanie siebie nie jest działaniem intelektualnym, a swego rodzaju medytacyjnym trybem działania. W tradycji indyjskiej często lustrem do praktyki samopoznania jest studiowanie tradycyjnych tekstów. Celem tego, nie jest jednak uczenie się nowych wiadomości, a obserwacja umysłu w kontekście tej specyficznej lektury. Swami Rama Bharati mawiał: „Jest tylko jedna prawdziwa książka do studiowania, z której powinieneś się uczyć – najwspanialsza z wszystkich dzieł – i jest nią właśnie ten manuskrypt, którym jesteś ty.”. Należy jednak unikać rozumienia svadhjaji jako analizy swoich motywów i swoich przeszłych działań, ponieważ odrywa nas to od uważności w teraźniejszości. A.G. Mohan wręcz porównuje takie działanie do „grzebania w śmietniku”, ponieważ tylko wzbudza i utrwala stare samskary. Patańdżali w sutrze II.44 sugeruje, że przez doświadczenie swojej relacji z umysłem w ramach praktyki svadhjaji, prowadzi ona do poczucia łączności z Bogiem, z Absolutem.

Nijama sadhana kulminuje się w praktyce iśwarapranidhana, która jest tu praktyką poddania się Bogu, poddania się sile wyższej. Iśwarapranidhana jest sztuką pokory, poddania się, ale nie jest zaprzeczeniem działania. Robię to, co jest do zrobienia. Jednak zanim podejmę jakiekolwiek działanie, akceptuje jego konsekwencje, jakie by nie były (czy pozytywne czy negatywne).

Iśwarapranidhana jest sztuką porzucenia życia polegającego na spełnianiu naszych zachcianek i urzeczywistnianiu urojeń wynikających z naszych frustracji. Jest porzuceniem walki ze sobą. Jest sztuką podporządkowania się porządkowi świata, odnalezienie swojego naturalnego sposobu funkcjonowania i naturalnego miejsca w świecie. Dzięki temu, jak obiecuje Patańdżali w sutrze II.45, iśwarapranidhana prowadzi nas do samadhi (skupienia).

W sutrze II.33 Patańdżali dzieli się istotną uwagą, związaną z praktyką nijamy: „Gdy praktyka jamy i nijamy jest hamowana przez słabości (nieczyste myśli), należy kontemplować przeciwieństwa.” (vitarkabadhane pratipaksabhavanam). Na najprostszym poziomie praktyka, którą opisuje Patańdżali w cytowanej sutrze, polega na wytwarzaniu pozytywnych przeciwieństw negatywnych myśli, tak, aby doprowadzić umysł do kontemplacji nad pozytywnymi wartościami. Hazrat Inayat Khan opisuje bardziej zaawansowany etap tej praktyki: „Kolejnym krokiem w oczyszczaniu umysłu jest bycie zdolnym do widzenia dobrej strony złego i złej dobrego. To trudne zadanie, ale gdy uda się je zrealizować, praktykujący wznosi się ponad dobro i zło. Musisz być w stanie zobaczyć ból w cierpieniu i cierpienie w bólu; zysk w stracie i stratę w zysku. (…) Oczyszczenie umysłu oznacza, że wrażenia takie jak dobre i złe, niewłaściwe i właściwe, zysk i strata, przyjemność i ból, te pary przeciwieństw, które blokują umysł, muszą być wymazane przez dostrzeganie przeciwieństw tych pojęć. Wtedy możesz dostrzec wroga w przyjacielu i przyjaciela we wrogu. A gdy potrafisz rozpoznać truciznę w nektarze, a nektar w truciźnie, to jest czas, gdy również śmierć i życie stają się jednym. Przeciwieństwa nie pozostają już przeciwieństwami przed tobą. To jest nazywane oczyszczeniem umysłu, a ci, którzy doszli do tego stadium są żyjącymi mędrcami.”.

- -

Maciej Wielobób jest nauczycielem jogi, trenerem nauczycieli jogi w nurcie vinyasa krama, autorem książki „Terapia jogą”. Aktualnie kończy pisać kolejną książkę (pt. Psychologia jogi), która ukaże się jeszcze w 2011 roku. Jest redaktorem naczelnym portalu JogaSutry.pl.

Strona na temat warsztatów, książek i szkoleń M. Wieloboba: http://maciejwielobob.pl

Strona szkoły Macieja Wieloboba: http://www.joga-krakow.pl

Blog Macieja Wieloboba o jodze: http://www.joga-blog.pl

Kanał Macieja Wieloboba na YouTube: http://www.youtube.com/user/vinyasajoga

 

Posted in O jodze | Tagged , , , , , , , , , , , , , | Leave a comment

Terapia jogą.

Maciej Wielobób

Koncepcja terapii jogą jest tak naprawdę stosunkowo nową ideą. Joga klasycznie nie skupia się na terapii sensu stricto. Jest stosowaną nauką o umyśle, można by powiedzieć psychologią stosowaną. Wjasa -pierwszy komentator sutr – już w pierwszej sutrze Jogabhaszji zaznacza, że Patańdżali stawia znak równości między jogą a samadhi (skupieniem). Patańdżali z kolei zwraca uwagę w drugiej sutrze pierwszego rozdziału Jogasutr, że „joga jest zatrzymaniem poruszeń umysłu”.

Idea ta staje się zrozumiała, gdy znamy koncepcję umysłu w jodze. W filozofii jogi nie postrzega się umysłu jako swego rodzaju (materialny lub niematerialny) obiekt, a jako proces, aktywność, którą się wykonuje. Poruszenia umysłu (sanskr. cittavrtti) myśli, emocje, spostrzeżenia tworzą zapisywane w sferze dyspozycyjnej (nieświadomej) ukryte wrażenia (sanskr. samskara). Z kolei te wrażenia wyzwalają następne poruszenia i w ten sposób dochodzi do efektu „błędnego koła”, charakterystycznego dla uzależnienia lub obsesji: myśli i emocje wzmacniają nieświadome wrażenia, wrażenia z kolei wzmacniają konkretne myśli i emocje. I tu właśnie przychodzi z pomocą praktyka jogi (wszystkich członów jogi). Patańdżali sugeruje pośrednio przez swoje nauczanie, że skutecznym sposobem na usunięcie niekorzystnych wrażeń w sferze dyspozycyjnej, jest zastąpienie ich innymi wrażeniami, które dla odmiany będą działały uspokajająco na umysł. Dlatego właśnie istotą jogi jest poszukiwanie praktyk i przedmiotów koncentracji, które przynoszą wrażenie spokoju umysłowego. To właśnie samskara spokoju stopniowo usuwa ze sfery dyspozycyjnej umysłu inne, prowadzące do cierpienia wrażenia. Więcej na temat koncepcji umysłu w jodze można przeczytać w rozdziale o psychoterapii.

Owo uspokojenie umysłu nie jest celem samym w sobie – ma uwolnić nas od dukham -cierpienia. Dzięki psychosomatyce i medycynie behawioralnej wiemy, że cierpienie psychiczne bardzo często związane jest z problemem z naszym ciałem i odwrotnie. Stąd też wątki natury terapeutycznej, leczniczej przewijają się w jodze przynajmniej od średniowiecza. Późne teksty jogiczne, takie jak Hatha joga pradipika, Gheranda sanhita sugerują np. lecznicze działania asan, mudr, pranajamy czy innych praktyk.

Jednakże spójna koncepcja terapii jogą powstała dopiero w XX wieku. Jej twórcą jest acharya Tirumalai Krishnamacharya, guru powszechnie znanych „luminarzy” jogi takich jak: B.K.S. Iyengar, K. Pattabhi Jois, T.K.V. Desikachar, Indra Devi, Śrivatsa Ramaswami czy A.G. Mohan. Krishnamacharya był niezmiernie wszechstronny. Studiował sanskryt, ajurwedę oraz wszystkie klasyczne filozofie indyjskie. Obronił tytuł naukowy w każdej z 6 klasycznych indyjskich systemów filozofii, jak również posiadał wykształcenie lekarza ajurwedy i tytuł profesora sankskrytu. Osoby, które zetknęły się z nim, mówią, że był nie tylko doskonałym gramatykiem, ale i wybitnym poetą, jak również sprawnym muzykiem. Pomimo iż w zasadzie z jego wykształceniem posada rektora każdego indyjskiego uniwersytetu była dla niego otwarta, on postanowił poświęcić się mało popularnej i niecieszącej się wówczas specjalnym uznaniem jodze. Dzięki swojej szerokiej wiedzy przywrócił świetność jodze. Prawie wszystkie metody praktyki asan znane na zachodzie i w Indiach noszą piętno jego nauczania. Co więcej, Krishnamacharya, łącząc umiejętnie swoje niewyobrażalne doświadczenie w dziedzinie jogi i doskonałe umiejętności terapeutyczne w ajurwedzie, otworzył nowe drzwi z napisem „terapia jogą”. Był pierwszą osobą, która przełożyła najważniejsze koncepcje ajurwedyjskie na język jogi (np. koncepcja brhmana/langhana). Terapia jogą u Krishnamacharyi była koncepcją doskonale wpasowaną w całość idei jogi, a nie chwilową pigułką na dolegliwości. Niezwykle indywidualnie dostosowywał środki lecznicze. Czasem asany były głównym środkiem, a czasami zupełnie pobocznym. Oprócz tego zalecane były inne środki, jak np. intonacja mantr, zmiana trybu życia, zmiana diety, odpowiednio dobrane zioła i olejki, medytacja etc. W samej praktyce asan Krishnamacharya manipulował nie tylko ich doborem, ale także dynamiką praktyki, czasem trwania w pozycjach oraz różnymi wzorcami oddychania. Również diagnoza miała bardzo wnikliwy charakter i obejmowała wszystkie dziedziny życia.

Terapia jogą, w kontekście nauczania Krishnamacharyi, jest metodą uwalniania się od szeroko pojętego cierpienia, by dojść do optymalnego zdrowia. Optymalne zdrowie jednak jest nie celem, a środkiem w dążeniu do samorealizacji. Warto pamiętać jednak, że terapia jogą nie jest mechaniczną techniką leczenia, a znajduje się w kontekście jogi i wszystkich jej praktyk. Joga składa się – jak wie prawdopodobnie większość czytelników -z 8 grup praktyk: jama (praktyki dyscypliny społecznej), nijama (praktyki dyscypliny indywidualnej), asana (pozycje jogi), pranajama (praktyki oddechowe), pratjahara (wycofywanie zmysłów) oraz grupa praktyk koncentracyjno-medytacyjnych ? dharana, dhjana i samadhi. Terapia jogą jest tylko pewnym spojrzeniem na jogę, pewnym sposobem pracy, ale jej również dotyczą wszystkie te praktyki.

Czy tego chcemy, czy nie ścieżka jogi zaczyna się właśnie od jamy (praktyk dyscypliny społecznej) i nijamy (praktyk dyscypliny indywidualnej). Nie jest to przypadek. Bez jamy i nijamy joga jest pozbawiana kontekstu i po prostu nie działa. Nie działa jako środek uspokojenia poruszeń umysłu, ale również nie przyniesie ukojenia zmęczonemu ciału i nie uwolni od napięcia. Dlatego jama i nijama ma swoje znaczenie nawet, a może przede wszystkim, w terapii jogą. Zależność między jamami/ nijamami a leczeniem różnych dolegliwości jest bardzo łatwo udowodnić. Jeśli ktoś ma problem np. z napięciem w szyi, możemy za pomocą pewnych asan i ćwiczeń oddechowych, ewentualnie schłodzenia lub rozgrzania danego miejsca, usunąć ból. Jednakże napięcie to związane jest przeważnie z całym spektrum uwarunkowań: niewłaściwą postawą w pracy, z nieregularnym jedzeniem i snem, z nieumiejętnością reagowania na stres. W związku z tym najprawdopodobniej, gdy tylko pojawi się sytuacja dużego stresu omawiana osoba znów skutecznie ?zapracuje? na napięcie w szyi. Dopiero gdy nauczy się prawidłowo reagować na stres, będzie można powiedzieć o skuteczności w leczeniu za pomocą jogi, ponieważ problem nie będzie wracał, nastąpi wyleczenie.

* * *

Kontekst zastosowania jamy i nijamy, niejako wyjaśnia Donald VanHowten w swojej znakomitej książce „Ajurweda i świadomość ciała”: „Gdy przyglądamy się sposobom wywoływania zmian, musimy wybrać takie, które zostały stworzone w zgodzie z naszym organizmem i uczą jak z nim współpracować, a nie działają przeciwko niemu. Powinniśmy docenić sposób, w jaki nasze ciała się zorganizowały (…). Jeśli ocenimy jakiś określony wzorzec jako „zły” i postanawiamy go zmienić, możemy wywołać dysharmonię…” Życzę Wam, by te słowa wyznaczyły kierunek Waszej pracy w asanach, pranajamie, medytacji i w życiu codziennym.

Maciej Wielobób jest nauczycielem jogi, autorem książki „Terapia jogą. Joga i ajurweda w leczeniu chorób, rehabilitacji ruchowej i psychoterapii”. Prowadzi zajęcia jogi w swojej kameralnej Pracowni w Krakowie, warsztaty w całej Polsce, jak również szkoli nauczycieli jogi w nurcie vinyasa krama. Jest redaktorem naczelnym portalu JogaSutry.pl, jak również od kilku lat regularnie pisze dla portalu joga-joga.pl. Aktualnie pracuje też nad swoją drugą książką pod roboczym tytułem „Psychologia jogi”, która -przy dobrych wiatrach- ukaże się pod koniec bieżącego roku.

Warsztaty i szkolenia z Maćkiem w całej Polsce: http://maciejwielobob.pl

Pracownia Jogi: http://www.joga-krakow.pl

Blog Maćka o jodze: http://www.joga-blog.pl/

Posted in O jodze | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , | 1 Comment

Vinyasa Krama Joga

joga studio droga

Izabela Raczkowska

Nurt Vinyasa Krama wywodzi się od wybitnego nauczyciela, uzdrowiciela i jogina Tirumalai Krishnamacharya. We współczesnym świecie prawie każda z metod praktyk jogi czerpie jakąś część z jego nauczania. K.Pattabhi Joisza inspirowany sekwencjami stworzonymi przez Krishnamacharyę i opisanymi w Yoga Makarandzie zbudował 6 serii ashtanga vinyasyB.K.S. Iyengar także czerpał od swego nauczyciela ale skoncentrował się na bardzo precyzyjnej pracy z ciałem odsuwając oddech na dalszy plan. Wieloletni uczeń mistrza Śrivatsa Ramaswami praktykuje i uczy 10 podstawowych sekwencji stworzonych przez Krishnamacharyę w podejściu Vinyasa KramaA.G. Mohan jeszcze inaczej potraktował nauki mistrza praktykując i ucząc sekwencji mniej wymagających, luźniejszych oraz bardziej terapeutycznych.

Srivatsa Ramaswami pisze w swej książce „The Complete Book of Vinyasa Yoga” iż :
„Sanskrycki termin vinjasa pochodzi od przedrostka vi, który oznacza zmienność i przedrostka nyasa, który oznacza – w ramach ustalonych parametrów.” Parametry te opisuje Patańdżali w Jogasutrach – są nimi stabilność i wygoda.

Vinyasa Krama jest więc podejściem, metodą praktyki asan i wielu ich pokrewnych wariantów skupionych wokół znanych pozycji. Do pozycji tych należą pozycje stojące, pozycje siedzące, pozycje leżenia na plecach i na brzuchu, pozycje odwrócone. Każda z sekwencji Vinyasa Kramy jest przemyślanym i inteligentnym układem następujących po sobie wariantów pozycji. Każda kolejna asana wynika niejako z poprzedniej. Każda poprzednia asana wprowadza do następnej. Dynamika powtórzeń, wejść i wyjść z pozycji uzupełnia się tu ze statyką trwania w wybranych asanach tworząc spójną całość.  Kluczowym jest tu jednak nie tyle ruch co oddech. Śri Krishnamacharya powiadał że ?Oddech jest esencją jogi, ponieważ jest esencją życia. A joga zajmuje się życiem właśnie? i zasadę tę czynnie przekładał na praktykę jogi, której nauczał. Ruch powinien być tu zsynchronizowany ściśle z oddechem. Umysł zaś powinien podążać za oddechem umożliwiając harmonijne połączenie umysłu, oddechu i ruchu. Praca z ciałem nie powinna rodzić tu napięcia i być zanadto wysiłkowa w czym może pomóc nam właśnie oddech oraz stan uważności i skupienia.
Joga może być wspaniałym środkiem do osiągnięcia harmonii zarówno na poziomie fizycznym jak i duchowym, powinna jednak być dostosowana do konkretnego człowieka.
Vinyasa Krama daje nam taką możliwość. Nie ujednolica, nie uogólnia. Tirumalai Krishnamacharya uważał, że każdy z nas jest inny. Każdy z nas jest złożoną i wyjątkową istotą na ukształtowanie której składa się ogromna ilość zmiennych. Podzielił więc  praktykę jogi na 6 głównych kategorii.
Srsti krama jest ukierunkowana na rozwój fizyczny, emocjonalny i intelektualny. Jest skierowana do ludzi bardzo młodych i zdrowych.
Siksana krama zdąża do udoskonalenia umiejętności praktyki asan i pranayamy oraz bandh. Jest skierowana do młodych dorosłych osób w sile wieku(20-30 lat).
Raksana krama służy podtrzymaniu zdrowia, regeneracji sił i uspokojeniu umysłu. Ukierunkowana jest na osoby dorosłe, zajęte ogromem codziennych obowiązków i zmęczone.
Adhyatmika krama to praca z umysłem: praktyka koncentracji i medytacji oraz bardziej świadomy ruch.
Cikitsa krama to joga terapeutyczna, lecznicza. Przeznaczona dla osób, które mają problemy ze zdrowiem fizycznym czy psychicznym. Pomaga doprowadzić ciało i umysł do równowagi i harmonii. Kontynuuję budowę świadomości.
Sakti krama dąży do nabycia szczególnych umiejętności: wstrzymywanie oddechu, spowolnienie akcji serca, rozwój umiejętności uzdrowicielskich.
Taka dywersyfikacja pozwala dostosować praktykę do konkretnego człowieka. Według mnie to największy walor Vinyasa Kramy. Nie ma tu jednego wzorca pracy, nie ma jedynej słusznej drogi. Jest konkretny przypadek i to do niego dostosowujemy całość praktyki. Pomagają nam w tym umiejętności budowania sekwencji, poznanie pranayamypratyahary oraz całe bogactwo asan i ich wariantów.Vinyasa Krama to nie sztuka sama w sobie. To joga służąca człowiekowi i stworzona dla człowieka. Pełna szacunku, zrozumienia i świadomości.

 

 

Posted in O jodze | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Leave a comment

Przepis na życie?

joga, indie, droga

Izabela Raczkowska

Bardzo było mi ciężko zabrać się za przeczytanie dzieła Jogasutry Patańdżaliego. Historia mędrca żyjącego przed wiekami średnio do mnie trafiała, tym bardziej że rozbudowana symbolika jego postaci kojarzyła mi się wyłącznie z aspektem religijnym. Kiedy jednak zaczęłam czytać tłumaczenie owych sutr uderzyła mnie ich prostota, trafność i ponadczasowość.

Patańdżali żyjący w I-II w. n.e. jest uważany nie tyle za autora sutr ale za człowieka, który zebrał i usystematyzował całą wcześniejszą wiedzę o jodze.
Definiuję on jogę jako zatrzymanie poruszeń umysłu. Nasz umysł nieustannie pracuje: niby fizycznie jesteśmy tu i teraz ale w natłoku myśli ledwie to zauważamy. Ciągły ruch myśli w naszych głowach nie pozwala nam skupić się nad tym co faktycznie się dzieje. Nhat Hanh mistrz zen kiedyś trafnie napisał, że życie jest czymś co przydarza nam się kiedy jesteśmy zajęci planowaniem innych rzeczy. Błądzimy więc w przeszłości i przyszłości popełniając codzienne czynności odruchowo i automatycznie. Temu stanowi poddajemy się całkowicie. Patańdżali definiuje jogę jako zatrzymanie tego biegu. Nasza świadomość postrzegana jest tu jako proces, który uruchamiają jedynie poruszenia. Uczy on jak nie ingerując, bez wszczynania nowego biegu myśli, wejrzeć w pracę naszego umysłu. Jak zatrzymać się i zaglądnąć w siebie. Wtedy dopiero jesteśmy zdolni zobaczyć prawdę.
W filozofii jogi to owe poruszenia, ciąg procesów świadomościowych odbywający się w naszych głowach buduje świat cierpienia, w którym żyjemy. Natomiast joga poprzez zatrzymanie poruszeń umysłu, poprzez wgląd w siebie daje nam wyzwolenie.
To sedno przekazu sutr jest ponadczasowe. Mam wręcz wrażenie, że nasze szybkie czasy nadają sutrom nowy, głębszy sens. Gdybyśmy na przykład chodź trochę nauczyli się doceniać i cieszyć się tym co mamy a przestali kreować wciąż nowe potrzeby bylibyśmy dużo szczęśliwsi. Ponieważ aby uzyskać wolność nie trzeba za dużo robić a raczej dużo odrzucać.
Patańdżali nie tylko mówi o tym co powoduje cierpienie ale daje nam także szczegółowy przepis na wyzwolenie z niego. Pokazuje którędy zmierzać do celu.
Przede wszystkim uświadamia nam, że często nasze postrzeganie rzeczywistości jest błędne i zafałszowane przez nasze emocje, przekonania, reakcję i w końcu przez naszą pamięć. Nauczyliśmy się uzależniać nasze stany od ściśle określonych warunków. Na przykład myślimy że będziemy szczęśliwi kiedy wygramy w totka, szanowani ? kiedy obronimy doktorat, piękni ? bo usłyszymy komplementy, starzy ? bo stuknie nam sześćdziesiątka, kochani ? kiedy weźmiemy ślub. Nasza wyobraźnia, nasze postrzeganie rzeczywistości podsuwa nam szereg gotowych formułek od spełnienia których uzależniamy to co dzieje się z nami i w nas. Uzależniając to co się z nami dzieje od innych ludzi i iluzorycznych warunków odbieramy sobie nie tylko wolną wolę ale i skazujemy się na ciągłą pogoń za spełnieniem. Iluzje, które sobie sami wybudowaliśmy bardzo nas ograniczają powodując cierpienie.
Jako główną uciążliwość czyli czynnik, który prowadzi nas do cierpienia określa Patańdżali niewiedzę. De Mello pisze, że to co sobie uświadamiamy – to kontrolujemy, to czego sobie nie uświadamiamy – kontroluje nas. I tu pierwszym krokiem jest przyznanie się do niewiedzy. To według Jogasutr początek drogi do wolności. Autor ostrzega też nas przed zbytnim utożsamianiem się z naszym ciałem i umysłem, zaleca natomiast obserwację, zrozumienie oraz brak ingerencji i oceny. Powinniśmy więc doskonalić swoją uważność i pogłębiać świadomość. Uważność ma tu oznaczać całkowitą przytomność umysłu i umiejscowienie w chwili obecnej ale z zachowaniem emocjonalnego dystansu i skupienia.
Pomoże nam w tym systematyczna i nieprzerwana praktyka a także szereg zasad moralnych. To praktyka jest drogą do osiągnięcia spokoju umysłu. To dzięki zdyscyplinowanej praktyce oraz odrzucaniu pragnień możemy zatrzymać poruszenia umysłu. Patańdżali przedstawia nam w Jogasutrach osiem stopni, które nas do tego doprowadzą. Pierwszy stopień przygotowujący nas do dalszych kroków to praktyki dyscypliny społecznej czyli przestrzeganie zakazów. Tu mamy zasadę mówiącą o kontrolowaniu się i niestosowaniu przemocy. Zasada ta zawiera także unikanie negatywnych myśli zarówno o sobie jak i o innych, prawdomówność, powstrzymywanie się od kradzieży, kontrolę popędów i to nie tylko seksualnych ale także innych rodzajów pożądania. Ponieważ pożądanie i ciągłe pragnienia jak każde popadanie w skrajności w konsekwencji rodzi niezadowolenie i frustracje. W tej zasadzie zawiera się także zakaz chciwości i umiłowanie prostoty. To dzięki pewnej surowości i prostocie jesteśmy w stanie spojrzeć na świat i nas samych z perspektywy i zobaczyć rzeczy takimi jakimi są w istocie. Jednocześnie to właśnie prostota spokojnego życia potrafi być bardzo twórcza i pobudzająca.
Drugim stopniem na drodze do osiągnięcia spokoju umysłu jest przestrzeganie nakazów czyli lista tego co powinniśmy w życiu robić. Tu na pierwszym miejscu Patańdżali postawił czystość będącą konsekwencja pięciu poprzednich zakazów ale także czystość fizyczną, odpowiednie odżywianie i troskę o nasze ciało. Na drugim miejscu wymienia on nakaz, który jest bardzo zaniedbywany w naszych czasach a mianowicie zadowolenie i optymizm. Powinniśmy nauczyć się czerpać radość z każdej chwili naszego życia i z tego kim jesteśmy. Umiejętność doceniania tego co mamy a nie koncentrowanie się na brakach jest najprostszym kluczem do szczęścia. Dzięki większej świadomości dobra lepiej możemy także radzić sobie ze złem. Osho mówił że jeśli przeżyjesz teraźniejszość totalnie i radośnie – przeszłość i przyszłość znikną a wtedy poznasz smak medytacji, smak nieograniczonej wolności. Naszą naturą jest bycie szczęśliwym:) Następnie Patańdżali wymienia dyscyplinę i samopoznanie oraz religijność rozumianą tu nie tyle jako żarliwe wyznawanie jakiejś religii ale raczej zwracanie się do boskości niezależnie od tego jak ją rozumiemy: poszukiwaniem swojej duchowości, poszukiwanie wyższego ideału. Nakaz religijności wieńczy drugi stopień ścieżki Patańdżalego będąc jednocześnie konsekwencją wcześniejszych praktyk. Następnie sutry podają praktykę pozycji ciała czyli asan. Opanowanie asan prowadzi do uzyskania świadomości własnego ciała, a poprzez to do umiejętności jego opanowania i kontrolowania. Asany powinny być stabilne i wygodne a także wolne od napięcia. To droga na całe życie :)
Następnym stopniem są ćwiczenia oddechowe czyli pranajama. Według filozofii jogi to właśnie oddech nasyca ciało energią i daje mu życie. Więc świadoma kontrola oddechu to nic innego jak świadoma kontrola energii. Jogasutry podają że to właśnie dzięki pranajamie można osiągnąć zdolność wycofania zmysłów, która jest kolejnym krokiem do samorealizacji. Umiejętność skierowania całej swej uwagi do wewnątrz prowadzi do skupienia. Poprzez poprzednie kroki nasz umysł uwalnia się od świata zewnętrznego i kieruje się do wewnątrz. W Sutrze Pełnej Świadomości Budda mówi, że umysł jest jak małpa huśtająca się i skacząca wśród drzew. Po to by małpy nie stracić z oczu musimy nieustannie na nią patrzeć, a nawet stawać się jednym z nią. Koncentracja pozwala uwiązać małpę. Koncentracja – kolejny krok – jest więc uwolnieniem się od zmysłów i umiejętnością zapanowania nad umysłem, zbudowaniem wewnętrznego spokoju oraz jednocześnie akceptacją i pogodą ducha. Kolejnym stopniem jest medytacja. Dla współczesnego człowieka medytacja to bardzo trudne zagadnienie. Żyjemy w bardzo dynamicznych czasach, w których nawet odprężenie czy relaks są przez nas rozumiane jako pewien rodzaj wysiłku, pewien rodzaj aktywności. Ciężko nam pojąć brak jakiejkolwiek aktywności. Medytacja jest tu nie tylko rozumiana jako brak aktywności ale też jednocześnie jako stan pełnej uważności i świadomości. Osho mówił że świadoma uważność spowalnia nieustanną pracę umysłu prowadząc do przerw między myślami. Medytacja jest skupieniem się na tej przerwie :)
Ostatnim przystankiem na ośmiostopniowej ścieżce Patańdżalego jest stan czystej świadomości. Stan ten oznacza zespolenie z całym wszechświatem i przeżycie najwyższego szczęścia. Nie jestem pewna czy wszystkim nam będzie dane doświadczy tego stanu ale tu sama droga jest celem.
W Jogasutrach Patańdżali pokazuje nam więc nie tylko cel ale ściśle określa drogę jaką można do niego podążać. Przedstawia nam filozofię teoretyczną jogi ale co cenniejsze przekształca ją także w filozofię praktyczną – w przepis na życie. Pokazuje, że dążenie do samorealizacji może dać spokojny umysł oraz akceptację siebie i świata w którym żyjemy. Przedstawia nam ponadczasową receptę na dobre, świadome i szczęśliwe życie.

Posted in O jodze | Tagged , , , , , , , , , , , , | Leave a comment