Czy potrafisz uderzyć w niebo kamieniem?

Maciek Wielobób

Druga sutra w pierwszym rozdziale Jogasutr jest zdecydowanie najbardziej znanym fragmentem traktatu, ponieważ Patańdżali przedstawia w niej swoją definicję jogi. Do dziś definicja ta jest prawdopodobnie najdoskonalszą próbą oddania znaczenia terminu „joga”.
Sutra I.2. brzmi następująco: „Joga to zatrzymanie poruszeń umysłu.” (yogaś cittavrttinirodhah). Idea zatrzymania poruszeń umysłu jest zrozumiała dopiero, gdy zrozumiemy koncepcję umysłu w jodze. W filozofii jogi nie postrzega się umysłu jako swego rodzaju (materialny lub niematerialny) obiekt, a jako proces, aktywność, którą się wykonuje. Poruszenia umysłu (sanskr. cittavrtti) – myśli, emocje, spostrzeżenia tworzą zapisywane w sferze dyspozycyjnej ukryte wrażenia (sanskr. samskara). Z kolei te wrażenia wyzwalają następne poruszenia i w ten sposób dochodzi do efektu błędnego koła. Myśli i emocje wzmacniają nieświadome wrażenia, wrażenia z kolei wzmacniają konkretne myśli i emocje. Jak łatwo zauważyć, taki mechanizm, gdy jest poza świadomą kontrolą, prowadzi do stanu porównywalnego do uzależnienia lub obsesji. I tu właśnie ma z pomocą przyjść praktyka jogi.
Przeanalizowanie powyższej koncepcji umysłu prowadzi do wniosku, iż jedynym sposobem, aby usunąć niekorzystne wrażenia w sferze dyspozycyjnej, jest zastąpienie ich innymi wrażeniami, które dla odmiany będą działały uspokajająco na umysł. Dlatego właśnie istotą jogi jest poszukiwanie praktyk i przedmiotów koncentracji, które przynoszą wrażenie spokoju umysłowego. To właśnie samskara spokoju (samskara powściągnięcia) stopniowo usuwa ze sfery dyspozycyjnej umysłu inne, prowadzące do cierpienia wrażenia. (Nie należy jednak mylić jednak zastępowania samskar – samskarą powściągnięcia z wyparciem. Samskara spokoju jest naturalnie wytwarzana przez proces koncentracji, dzięki czemu „schodzą” „stare” samskary.). Koncepcja ta tworzy kontekst jogi i wszystkich praktyk przedstawianych przez Patańdżalego.
Umysł – świadomość empiryczna (citta) według jogi ma 3 funkcje:
a. wyższe funkcje poznawcze w postaci świadomości intuicyjnej (buddhi),
b. odbiór i przetwarzanie danych pochodzących ze zmysłów w postaci umysłu (manas),
c. poczucie własnej odrębności – ego (ahamkara).
W sutrze I.3. Patańdżali przekazuje nam dodatkowe informacje na temat stanu jogi. Mówi, że gdy poruszenia umysłu zostają zatrzymane: „Wtedy widz utrzymuje się w swej prawdziwej naturze” (tada drastuh svarupe ?vasthanam). By zrozumieć odpowiednio tę sutrę, musimy pochylić się na chwilę nad filozofią sankhji. Sankhja jest prawdopodobnie najstarszą filozofią indyjską, zajmuje się zasadniczo ontologią. Dokonuje symbolicznego opisu elementów świata w formie 25 jakości (tattv). Oczywiście opisu tego nie należy rozumieć dosłownie – raczej jako pewnego rodzaju schemat, strukturę dynamiczną procesu medytacji. To, co warto zapamiętać z niniejszej koncepcji (przedstawionej na poniższym diagramie) to fakt, że w sankhji (a co za tym idzie także w jodze) przyjmuje się, iż realnie istnieją 2 podstawowe zasady rzeczywistości:
- prakriti (aktywna, ewoluująca Natura lub Materia, w tym także materia subtelna np. umysł),
- purusza (pasywny Duch).

Najważniejszy tekst tradycji sankhji – Sankhja karika Iśwarakriszny z około IV-V w. n.e. -w następujący sposób rozprawia o puruszy (duchu): „Z przeciwstawności własności puruszy i prakriti wynika, iż purusza: jest świadkiem, jest odrębny względem cech natury, jest obojętny, jest widzem, jest bierny.” (IV.19).
Bazując na powyższych założeniach sankhji możemy teraz przetłumaczyć sutrę I.3. w następujący sposób: „Gdy poruszenia umysłu (cittavrtti) zostają zatrzymane, purusza pozostaje w swojej prawdziwej naturze”. Gdy cittavrtti zostaną zatrzymane, jak podaje Wjasa w Jogabhaszji (I.3): „Siła podmiotu świadomości pozostaje (utrzymuje się) wówczas w swojej właściwej naturze tak jak w kajwalii (jedyności, absolutnej wolności)”. Warto zwrócić uwagę na źródłosłów słowa widz – tzn. widzący, wglądający (w sanskrycie ma zdecydowanie pasywne zabarwienie), a nie działający, myślący itp.
Patańdżali również opisuje stan odwrotny, zwracając uwagę w sutrze I.4., że „Gdy poruszenia umysłu nie są zatrzymane, widz utożsamia się z poruszeniami świadomości.”(vrttisarupyam itaratra).
* * *
W tradycji jogi mówi się, że w świecie cierpienia (sansara) utrzymuje nas fałszywa identyfikacja czyli to, że nie utożsamiamy się z puruszą, tylko z jakąkolwiek inną z postrzeganych przez nas pozostałych 24 tattv (jakości), które poznaliśmy analizując filozofię sankhji. Są osoby, które identyfikują się ze swoim ciałem, inne z poczuciem własnej odrębności, inni z wyższymi funkcjami poznawczymi (buddhi). W skrajnym przypadku, gdy pojawia się jakiekolwiek wrażenie, myśl, emocja – utożsamiamy się z nią.
Kiedyś jako ilustrację dla braku identyfikacji z ciałem (deha) i umysłem (citta) ktoś opowiedział mi historię o pewnym wybitnym nauczycielu adwaita wedanty. Tym nauczycielem był Swami Rama Tirtha, który żył na przełomie XIX i XX wieku. W trakcie swego krótkiego i owocnego życia spędził około roku nauczając w Stanach Zjednoczonych. Podobno miał nietypowy zwyczaj mówienia o sobie w trzeciej osobie, bez używania zaimka „ja”, co zresztą często wywoływało zamieszanie wśród amerykańskich słuchaczy. Pewnego dnia wrócił do domu, w którym mieszkał w Stanach, cały czas się śmiejąc. Gospodarze zapytali go: – Swamiji, co spowodowało twój szczery śmiech? A Rama Tirtha odpowiedział: – Na ulicy kilku chuliganów zaczęło rzucać kamieniami w Ramę. I Rama był okropnie zły. Chciał coś zrobić, podjąć jakieś działanie, ale ja nie współpracowałem z nim, stałem z boku. Gospodarz zapytał: – Nie nadążam za tym, co mówisz. Przecież ty jesteś Ramą. O kim mówisz?, a Swami na to odpowiedział: – Ja nie jestem Ramą, ja jestem widzem. To ciało jest Ramą, a ci chuligani nie są w stanie rzucić kamienia we mnie. Jak kamień może uderzyć czystą świadomość? Czy potrafisz uderzyć niebo kamieniem?

Strona na temat warsztatów, książek i szkoleń M. Wieloboba: http://maciejwielobob.pl

Strona szkoły Macieja Wieloboba: http://www.joga-krakow.pl

Blog Macieja Wieloboba o jodze: http://www.joga-blog.pl

 

 

Posted in O jodze | Tagged , , , , , , , , , , | 1 Comment

Terapia jogą.

Maciej Wielobób

Koncepcja terapii jogą jest tak naprawdę stosunkowo nową ideą. Joga klasycznie nie skupia się na terapii sensu stricto. Jest stosowaną nauką o umyśle, można by powiedzieć psychologią stosowaną. Wjasa -pierwszy komentator sutr – już w pierwszej sutrze Jogabhaszji zaznacza, że Patańdżali stawia znak równości między jogą a samadhi (skupieniem). Patańdżali z kolei zwraca uwagę w drugiej sutrze pierwszego rozdziału Jogasutr, że „joga jest zatrzymaniem poruszeń umysłu”.

Idea ta staje się zrozumiała, gdy znamy koncepcję umysłu w jodze. W filozofii jogi nie postrzega się umysłu jako swego rodzaju (materialny lub niematerialny) obiekt, a jako proces, aktywność, którą się wykonuje. Poruszenia umysłu (sanskr. cittavrtti) myśli, emocje, spostrzeżenia tworzą zapisywane w sferze dyspozycyjnej (nieświadomej) ukryte wrażenia (sanskr. samskara). Z kolei te wrażenia wyzwalają następne poruszenia i w ten sposób dochodzi do efektu „błędnego koła”, charakterystycznego dla uzależnienia lub obsesji: myśli i emocje wzmacniają nieświadome wrażenia, wrażenia z kolei wzmacniają konkretne myśli i emocje. I tu właśnie przychodzi z pomocą praktyka jogi (wszystkich członów jogi). Patańdżali sugeruje pośrednio przez swoje nauczanie, że skutecznym sposobem na usunięcie niekorzystnych wrażeń w sferze dyspozycyjnej, jest zastąpienie ich innymi wrażeniami, które dla odmiany będą działały uspokajająco na umysł. Dlatego właśnie istotą jogi jest poszukiwanie praktyk i przedmiotów koncentracji, które przynoszą wrażenie spokoju umysłowego. To właśnie samskara spokoju stopniowo usuwa ze sfery dyspozycyjnej umysłu inne, prowadzące do cierpienia wrażenia. Więcej na temat koncepcji umysłu w jodze można przeczytać w rozdziale o psychoterapii.

Owo uspokojenie umysłu nie jest celem samym w sobie – ma uwolnić nas od dukham -cierpienia. Dzięki psychosomatyce i medycynie behawioralnej wiemy, że cierpienie psychiczne bardzo często związane jest z problemem z naszym ciałem i odwrotnie. Stąd też wątki natury terapeutycznej, leczniczej przewijają się w jodze przynajmniej od średniowiecza. Późne teksty jogiczne, takie jak Hatha joga pradipika, Gheranda sanhita sugerują np. lecznicze działania asan, mudr, pranajamy czy innych praktyk.

Jednakże spójna koncepcja terapii jogą powstała dopiero w XX wieku. Jej twórcą jest acharya Tirumalai Krishnamacharya, guru powszechnie znanych „luminarzy” jogi takich jak: B.K.S. Iyengar, K. Pattabhi Jois, T.K.V. Desikachar, Indra Devi, Śrivatsa Ramaswami czy A.G. Mohan. Krishnamacharya był niezmiernie wszechstronny. Studiował sanskryt, ajurwedę oraz wszystkie klasyczne filozofie indyjskie. Obronił tytuł naukowy w każdej z 6 klasycznych indyjskich systemów filozofii, jak również posiadał wykształcenie lekarza ajurwedy i tytuł profesora sankskrytu. Osoby, które zetknęły się z nim, mówią, że był nie tylko doskonałym gramatykiem, ale i wybitnym poetą, jak również sprawnym muzykiem. Pomimo iż w zasadzie z jego wykształceniem posada rektora każdego indyjskiego uniwersytetu była dla niego otwarta, on postanowił poświęcić się mało popularnej i niecieszącej się wówczas specjalnym uznaniem jodze. Dzięki swojej szerokiej wiedzy przywrócił świetność jodze. Prawie wszystkie metody praktyki asan znane na zachodzie i w Indiach noszą piętno jego nauczania. Co więcej, Krishnamacharya, łącząc umiejętnie swoje niewyobrażalne doświadczenie w dziedzinie jogi i doskonałe umiejętności terapeutyczne w ajurwedzie, otworzył nowe drzwi z napisem „terapia jogą”. Był pierwszą osobą, która przełożyła najważniejsze koncepcje ajurwedyjskie na język jogi (np. koncepcja brhmana/langhana). Terapia jogą u Krishnamacharyi była koncepcją doskonale wpasowaną w całość idei jogi, a nie chwilową pigułką na dolegliwości. Niezwykle indywidualnie dostosowywał środki lecznicze. Czasem asany były głównym środkiem, a czasami zupełnie pobocznym. Oprócz tego zalecane były inne środki, jak np. intonacja mantr, zmiana trybu życia, zmiana diety, odpowiednio dobrane zioła i olejki, medytacja etc. W samej praktyce asan Krishnamacharya manipulował nie tylko ich doborem, ale także dynamiką praktyki, czasem trwania w pozycjach oraz różnymi wzorcami oddychania. Również diagnoza miała bardzo wnikliwy charakter i obejmowała wszystkie dziedziny życia.

Terapia jogą, w kontekście nauczania Krishnamacharyi, jest metodą uwalniania się od szeroko pojętego cierpienia, by dojść do optymalnego zdrowia. Optymalne zdrowie jednak jest nie celem, a środkiem w dążeniu do samorealizacji. Warto pamiętać jednak, że terapia jogą nie jest mechaniczną techniką leczenia, a znajduje się w kontekście jogi i wszystkich jej praktyk. Joga składa się – jak wie prawdopodobnie większość czytelników -z 8 grup praktyk: jama (praktyki dyscypliny społecznej), nijama (praktyki dyscypliny indywidualnej), asana (pozycje jogi), pranajama (praktyki oddechowe), pratjahara (wycofywanie zmysłów) oraz grupa praktyk koncentracyjno-medytacyjnych ? dharana, dhjana i samadhi. Terapia jogą jest tylko pewnym spojrzeniem na jogę, pewnym sposobem pracy, ale jej również dotyczą wszystkie te praktyki.

Czy tego chcemy, czy nie ścieżka jogi zaczyna się właśnie od jamy (praktyk dyscypliny społecznej) i nijamy (praktyk dyscypliny indywidualnej). Nie jest to przypadek. Bez jamy i nijamy joga jest pozbawiana kontekstu i po prostu nie działa. Nie działa jako środek uspokojenia poruszeń umysłu, ale również nie przyniesie ukojenia zmęczonemu ciału i nie uwolni od napięcia. Dlatego jama i nijama ma swoje znaczenie nawet, a może przede wszystkim, w terapii jogą. Zależność między jamami/ nijamami a leczeniem różnych dolegliwości jest bardzo łatwo udowodnić. Jeśli ktoś ma problem np. z napięciem w szyi, możemy za pomocą pewnych asan i ćwiczeń oddechowych, ewentualnie schłodzenia lub rozgrzania danego miejsca, usunąć ból. Jednakże napięcie to związane jest przeważnie z całym spektrum uwarunkowań: niewłaściwą postawą w pracy, z nieregularnym jedzeniem i snem, z nieumiejętnością reagowania na stres. W związku z tym najprawdopodobniej, gdy tylko pojawi się sytuacja dużego stresu omawiana osoba znów skutecznie ?zapracuje? na napięcie w szyi. Dopiero gdy nauczy się prawidłowo reagować na stres, będzie można powiedzieć o skuteczności w leczeniu za pomocą jogi, ponieważ problem nie będzie wracał, nastąpi wyleczenie.

* * *

Kontekst zastosowania jamy i nijamy, niejako wyjaśnia Donald VanHowten w swojej znakomitej książce „Ajurweda i świadomość ciała”: „Gdy przyglądamy się sposobom wywoływania zmian, musimy wybrać takie, które zostały stworzone w zgodzie z naszym organizmem i uczą jak z nim współpracować, a nie działają przeciwko niemu. Powinniśmy docenić sposób, w jaki nasze ciała się zorganizowały (…). Jeśli ocenimy jakiś określony wzorzec jako „zły” i postanawiamy go zmienić, możemy wywołać dysharmonię…” Życzę Wam, by te słowa wyznaczyły kierunek Waszej pracy w asanach, pranajamie, medytacji i w życiu codziennym.

Maciej Wielobób jest nauczycielem jogi, autorem książki „Terapia jogą. Joga i ajurweda w leczeniu chorób, rehabilitacji ruchowej i psychoterapii”. Prowadzi zajęcia jogi w swojej kameralnej Pracowni w Krakowie, warsztaty w całej Polsce, jak również szkoli nauczycieli jogi w nurcie vinyasa krama. Jest redaktorem naczelnym portalu JogaSutry.pl, jak również od kilku lat regularnie pisze dla portalu joga-joga.pl. Aktualnie pracuje też nad swoją drugą książką pod roboczym tytułem „Psychologia jogi”, która -przy dobrych wiatrach- ukaże się pod koniec bieżącego roku.

Warsztaty i szkolenia z Maćkiem w całej Polsce: http://maciejwielobob.pl

Pracownia Jogi: http://www.joga-krakow.pl

Blog Maćka o jodze: http://www.joga-blog.pl/

Posted in O jodze | Tagged , , , , , , , , , , , , , , , | 1 Comment